Moje Dobre i Złe Miejsce

zdjęcie: Josh Hild 

[Tekst powstał na zamówienie czytelnika Kamila vel Ananiasza, jako nagroda w konkursie “Trzy tematy na trzylecie bloga”]

Dobre Miejsce

Witajcie w moim Dobrym Miejscu, krainie słonym karmelem i pistacjami płynącej!

Tak, to jest iście rajska (hehe) wyspa, ze śnieżnobiałym, rozgrzanym piaskiem (który jednak nigdy nie parzy w stopy!) i turkusowym morzem, mieniącym się w słońcu we wszystkich barwach tęczy.

Tak, jednocześnie jest to jedna wielka promocja w HEBE.

W sensie, cały asortyment jest do mojej dyspozycji.

Przy czym nie to, żebym jakoś nadmiernie potrzebowała kosmetyków- wyglądam i czuję się po prostu zajebiście. I pięknie pachnę.

Ale i tak smaruję się WSZYSTKIM, od stóp do głów. Bo mogę.

W moim Dobrym Miejscu jest zawsze gorąco i upalnie.

Jednocześnie czuć świeże powietrze od wody, delikatny wiaterek łaskocze mi twarz, zawsze lekko i przyjemnie się oddycha.

Strasznie dużo pływam, jestem w tym zajebista, znacznie lepsza, niż w ziemskim wydaniu.

Trochę jestem w tym ciepłym, kolorowym morzu, a trochę też w mazurskim jeziorze.

Tym z wakacji z mojego dzieciństwa.

Na mojej rajskiej plaży są zajebiste, klimatyczne beach bary.

Można pić prosecco i whisky bez ograniczeń.

Nigdy się nie upijasz, ani nie masz kaca. Jest ci po prostu dobrze.

W tle słychać jakiś zajebisty beat.

W powietrzu unosi się powszechna wesołość i taka czysta, szczenięca radość.

Jak podczas ogniska na zakończenie roku, gdy wiedzieliśmy, że przed nami jeszcze całe lato.

I czuliśmy, że możemy wszystko.

W Dobrym Miejscu wszyscy w jakimś sensie mamy po 16 lat.

Ale jednocześnie wiemy to, czego nauczyliśmy się później. I nie daliśmy się temu zepsuć.

W moim Dobrym Miejscu są ludzie, których kocham i którzy są dla mnie ważni.

Wszyscy są zdrowi i we wspaniałych nastrojach.

Tańczymy, wygłupiamy się i śmiejemy. Och, jak strasznie dużo się śmiejemy!

Wokół latają wszelkie możliwe zwierzaki.*

Koty, alpaki, konie i misie koala. I wszystkie inne też!

Ale Dobre Miejsce to przede wszystkim psy.

Wszystkie psy, które ja miałam. Wszystkie psy, które kiedykolwiek żyły na świecie.

Moje Tina, Rina i Szanta zostały serdecznymi przyjaciółkami. Wszystkie trzy są młode i zdrowe.

Widzę, jak Rina tarza się w trawie. Tina zakopuje kość.

Szanta od czasu do czasu podbiega do mnie i się przytula. Kiedy jej nie głaszczę dłuższą chwilę, to trąca mnie łapą i szczeka. Tak, jak to zawsze robiła.

W moim Dobrym Miejscu jest dużo zajebistego jedzenia.* *

Są kanapki z pomidorem i koperkiem.

Jest pizza margarita, która jest zawsze gorąca.

Krewetki z czosnkiem, pietruszką, chili i oliwą. Świeże, ciepłe, chrupiące pieczywo. Mule w białym winie. Steki z wołowiny argentyńskiej.***

Nachosy zapiekane z serem. Sernik Mojej Mamy. Czerwcowe truskawki.

Wszystko, co się da, o smaku słonego karmelu.

No i pistacje, taki wielki wór pistacji, jakie kiedyś były w Lidlu, o których fantazjowałam, że wejdę tam do środka i zjem WSZYSTKO.

A, no i chipsy-duszki. DUUUUUUUUUUUUUŻO chipsów-duszków.

Mam do swojej dyspozycji bibliotekę- taką, jak Bella w “Pięknej i Bestii”.

Są tam wszystkie książki, których nie zdążyłam przeczytać, ale też takie, które czytałam i chcę do nich wrócić.

Mam na to czas, mam nieskończenie dużo czasu, mogę wreszcie przeczytać wszystkie.

I obejrzeć seriale- zaległe i te ulubione. I filmy. I podcasty.

Mam czas i nie jestem zmęczona, nigdy.

Cały czas leci tylko taka muzyka, jaką lubię.

Dopasowująca się do mojego nastroju.

Często też na żywo- Bruno Mars śpiewa specjalnie dla mnie “Just the way you are”.

Ariana Grande zaczyna swój recital od “God is a woman”, a Beyonce od “I was here”.

W beach barach odbywają się imprezy hip hopowe i reggae.

Można też zajść do cudownie zadymionego klubu, żeby posłuchac jazzu.

Zioło oczywiście jest legalne i dostępne. Działa wyłącznie relaksująco i rozweselająco- żadnych trefnych, schizogennych mieszanek.

Plus wszyscy mają zawsze tę samą banię i rozumieją się bez słów.

W moim Dobrym Miejscu panuje miłość.

Wszyscy czają swoje żarty i nikt nikogo nie udaje.

Pijemy idealnie zaparzoną kawę i rozmawiamy całymi godzinami.

Nie porównujemy się do siebie. Jesteśmy różni, ale każdy jest tak samo dobry.

Wszystkie relacje są proste i łatwe. Czujemy się ważni i widziani.

Ach, no i umiemy latać! Śmigamy w przestworzach jak pojebani.

Doświadczenie Dobrego Miejsca to też wszystkie dobre ziemskie doznania- jednocześnie.

Pierwszy wolny taniec na dyskotece z twoim wakacyjnym crushem.

Wiosenne wagary na Agrykoli.

Tarzanie się ze śmiechu z przyjaciółkami, mimo że już macie kilka dekad na karku.

Wyjście na rolki, tylko ty i twoja muzyka w uszach.

Smak aperola nad Wisłą i pierwsze złapanie się za rękę.

Rozmowa z kimś, kto tak niesamowicie dobrze cię rozumie.

Ta chwila tuż przed pierwszym seksem, kiedy po prostu na siebie patrzycie.

W Dobrym Miejscu jest pięknie, ekscytująco, ale bezpiecznie.

W Dobrym Miejscu zawsze mamy trochę motyle w brzuchu.

Złe Miejsce

Jest mi zimno. Temperatura odczuwalna to jakieś minus pięćdziesiąt, oprócz tego nakurwia marznący śniegodesz.

Brnę przez nieodśnieżony chodnik na obcasach, wiedząc, że jestem gdzieś bardzo spóźniona.

Jest ciemno, zimno, do domu daleko.

Zimno jest tak dotkliwe, że aż parzy. Z zimna bolą mnie palce i paznokcie (TAK!) u stóp i u dłoni.

Nie ma we mnie już żadnych emocji, ani nadziei.

Czuję ból w każdej komórce ciała, czuję, jak chłód przenika mi kości.

Wiem, że to się nigdy nie skończy.

Chciałabym umrzeć, żeby tylko to przerwać, ale heloł, witamy w piekle, cały myk polega na tym, że ta zabawa trwa!

Tak poza tym, to jednocześnie jestem w zatłoczonym centrum handlowym, w okresie okołoświątecznym.

Tłum napiera na mnie, ludzie przepychają się, potrącają, krzyczą. Przez megafony ktoś animuje rozkoszną dziatwę, która zdaje się mnożyć samoistnie.

Trwa konkurs na najbardziej rozwrzeszczanego i nadpobudliwego dzieciaka.

Stoję w kolejce do przymierzalni z trzema parami dżinsów, przede mną siedemset innych kobiet.

Każda trzyma pod pachą kilkadziesiąt sztuk odzieży.

Wiem, że dżinsy i tak będą za krótkie. W międzyczasie zsuwa mi się też skarpetka w bucie.

Oprócz wrzasku Dzieci Bez Granic (nigdy im żadnych nie postawiono) słyszę non stop rozdzierające mi mózg kocie miauczenie.

Takie miauczenie bez żadnej przyczyny, bo tak, żeby tylko cię podkurwić.

Tak, że nie słyszysz własnych myśli i masz ochotę biec daleko przed siebie, żeby tylko od tego uciec.

No ale ponownie, witamy w piekle, nie ma od tego ucieczki.

Soundtrack Złego Miejsca to mieszanka wybuchowa.

Z jednej strony słyszę cały czas disco polo w wydaniu weselnym, z drugiej dochodzi do mnie zawodzenie Bjork, Myslovitz i Braci Golców.

Trochę też jestem na lekcji chemii w liceum.

Wiem, że dziś jest siedemnasty, ja mam numer siedemnasty w dzienniku, a socjopatka, która nas uczy, zawsze pyta o datę i tę osobę odpytuje.

Jestem też w jakiejś bliżej niezidentyfikowanej pracy, na wielogodzinnym szkoleniu z ISO.

Zarówno prowadzący, jak i uczestnicy zdają się żywo zainteresowani tematem.

Szkolenie ma trwać siedem godzin, a zaczęło się dwanaście minut temu.

W Złym Miejscu do picia mam zimną kawę, lurowatą herbatę, wódkę w temperaturze pokojowej i duże ilości mleka (z kożuchami!)

Z jedzenia mogę wybierać między zupą mleczną, zupą fasolową (taką jak serwowali u mnie w przedszkolu) i cebulą w każdej postaci (zwłaszcza taką gotowaną w zupie).

Wciąż podchodzą do mnie jacyś kolesie i pytają, dlaczego się nie uśmiecham.

Typ, przez którego w moim zwyrol radarze wyjebało skalę, zarzyguje mnie wiadomościami. Dlaczego ja go skreślam? Dlaczego nie chcę mu dać szansy? Czy ja wiem, przez co on przeszedł??

Muszę te wiadomości czytać. Wszystkie możliwe zaimki są tam z dużej litery. Nawet gdy mnie wyzywa od najgorszych, to pisze per”Ty”.

W Złym Miejscu w jakimś sensie zawsze jest czwarta rano.

A ja budzę się przerażona, z trudem łapiąc oddech. I już nie mogę zasnąć. I tylko bardzo się wtedy boję. Czuję się wtedy tak bardzo sama i wiem, że nikt mi nie może pomóc.

W Złym Miejscu zawsze czujemy się niewystarczający.

Zmęczeni, obolali i przerażeni.

Porażająco samotni, mimo otaczających nas ludzi.

Przyklejam nos do szyby i widzę to, czego zawsze pragnęłam.

I czego nigdy nie dostałam.

Poczucie dotkliwego braku nie opuszcza mnie ani na chwilę.

Jestem też w szkole na wuefie i oczywiście nie mam stroju.

Ale i tak każą mi grać w siatkówkę.

W Złym Miejscu jest zimno, boleśnie i samotnie.

W Złym Miejscu zawsze mamy trochę złamane serce.

*Tylko nie robale! Robale nie idą do nieba!!!

**Przy czym psy nie żebrzą, bo to jest niebo, heloł, więc są dobrze wychowane!

***Przy powstawaniu tych potraw nie ucierpiało żadne zwierzę, no bo heloł, jesteśmy w niebie!

121 thoughts on “Moje Dobre i Złe Miejsce

  1. Nie wiem już nawet czy bardziej się identyfikuję z tym poczuciem braku, czy ze szkoleniem ISO😂
    Jesteś naprawdę…no wciąż mnie zadziwiasz🙂Na plus🙂

    Liked by 1 person

  2. Bardzo ten Twój raj trafia w mój gust, bo kocham lato, leniuchowanie na plaży i dobre jedzonko. 😉 Tylko tą bibliotekę mogę ewentualnie wymienić na reality TV, mogę oglądać takie rzeczy 24h🤷‍♀️😅
    Piekło to dla mnie chujowy seks z kolesiem który nie może skończyć😜
    W ogóle Twój blog jest zajebisty, czytam Cię od początku pandemii, a ja naprawdę niezbyt lubię czytać😜

    Liked by 1 person

  3. Haha kupowanie dźinsów to jest rzeczywiście piekło, choć na mnie są zawsze z kolei za długie, odstają i w ogóle źle leżą 😛
    Piekłem była też końcówka mojego małżeństwa i rozwód, więc pewnie w złym miejscu przeżywałabym to jak Dzień Swistaka, w kółko! 😉

    Do mojego dobrego miejsca dodałabym jeszcze dużo torcików bezowych, rurki z kremem (takie z cukierenki z mojego dzieciństwa) i to uczucie po zrobionym treningu trwające cały czas! 🙂

    Liked by 1 person

  4. Przeniosłem się z przyjemnością do Twojego nieba, a opis piekła wywołał u mnie skruchę i postanowienie poprawy😜Póki jeszcze nie jest za późno😉
    Fantastyczny wpis!

    Liked by 1 person

  5. Tak jak niektórzy komentujący myślę, że piekła to już doświadczyłam na ziemi🙄
    Za to Twoje dobre miejsce bardzo mi pasuje, tylko whisky zamieniam na martini😉

    Liked by 1 person

  6. Przyłączam się do pytania o Tego Kota😉No i chętnie bym trafiła do tego Twojego nieba😉
    A piekło to jest pełne niepłacących mi klientów!🙄

    Liked by 1 person

  7. Poieram Darię, piekło to faceci z Tindera a także dyskutowanie z dzbanami w Internecie o prawach kobiet itp. 😉 W ogóle dyskusje w polskim Internecie, z wyłączeniem może Twojego bloga 😉 Chociaż i tutaj różnie bywało! 😛

    Liked by 1 person

  8. Zgadzam się, że zaskakujesz zawsze na plus😉 Jak zawsze z dowcipem i polotem wszystko opisałaś!🙂 Nie mogę się już doczekać mojego tematu😜

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.