O postawach, które doprowadzają mnie do szału*

zdjęcie: Max van den Oetelaar

Jednym z fundamentów szeroko rozumianej pracy nad sobą, jest uświadomienie sobie, że nie mamy wpływu na innych.

Wpływ mamy wyłącznie na samych siebie.

Dlatego też irytowanie się na zachowania czy postawy innych ludzi jest po prostu bezsensowne i nieproduktywne- lepiej poświęcić tę energię na kontrolowanie swoich reakcji i starania, aby być lepszą osobą.

Bla bla kurwa bla.

No okej, ja się niby z tym wszystkim zgadzam. Nawet staram się (co nie znaczy, że mi wychodzi) wdrażać to w życie.

Na ogół.

Nie zmienia to jednak faktu, że żyjemy w Polsce. No a tutaj to sami wiecie, jak jest.

W ostatnich tygodniach nawet Eckhart Tolle dostałby kurwicy.

Dlatego muszę, po prostu MUSZĘ dać upust swoim frustracjom. A ponieważ mam bloga, to też już wiecie.

Mogę.

Przy czym, kiedy zastanawiałam się, czy te postawy, wywołujące u mnie stan z pogranicza apopleksji i maniakalnej żądzy mordu, mają jakiś wspólny mianownik, to wyszło mi, że jak najbardziej.

Jest nim robienie kurwy z logiki.

Niemniej jednak, każda z tych postaw ma swój autorski sposób na powyższe.

Odwracanie kota ogonem, czyli pedofilia wśród murarzy

Wszyscy znamy tych tuzów, potrafiących zamknąć dyskusję na absolutnie każdy temat zdaniem, które nie ma z tą dyskusją nawet minimalnego związku.

Ale czy to komukolwiek przeszkadza? No przecież nie Januszowi!

Janusz Zabrał Głos, i to jest święte.

Janusz wytłumaczy ci, na przykład, niepytany, dlaczego nie daje pieniędzy na WOŚP.

Otóż Janusz nie daje na WOŚP, bo to państwo powinno zadbać o służbę zdrowia! Czego tu nie rozumiesz?

Czy ten argument, wyciągnięty z czeluści Januszowego odbytu, ma jakikolwiek związek z rzeczywistością, w której żyjemy? W której to nasze państwo nie potrafi zadbać o służbę zdrowia w sposób wystarczający?

Otóż nie, nie ma to żadnego związku.

Czy to w jakikolwiek sposób przeszkadza TYSIĄCOM Januszy, głoszących tenże argument w przekonaniu, że szach mat, lewaku, zaorałem cię?

Bynajmniej.

Podobną sytuację mamy za każdym razem, gdy rozmawiamy o systemowym chronieniu przestępców, uprawianym przez Kościół katolicki we współpracy z państwem polskim.

“Przecież w innych grupach zawodowych też są pedofile!”- Wypowiada Swoje Zdanie zadowolona z siebie Grażyna.

No i problem rozwiązany, koniec rozmowy.

Czy w innych grupach zawodowych mamy do czynienia ze zinstytucjonalizowaną machiną ochrony sprawców? Czy szef murarza- pedofila ukrywa przez dziesięciolecia przestępstwa swojego podpiecznego, a później ma udostępnione przez prokuraturę akta śledztwa w tej sprawie? Sam nie ponosząc absolutnie żadnych konsekwencji?

No kurwa niekoniecznie tak jest, ale jakie to ma znaczenie.

Przecież inne grupy zawodowe też, murarze najgorsi, i w ogóle Grażyna jest taka niepokorna, bezkompromisowa i nie da sobie zamydlić oczu.

Podobnie jak incel, który doskonale Wie, w jakich sytuacjach kobieta EWENTUALNIE może dokonać terminacji ciąży.

Rok 2020, świeckie państwo, środek Europy, aktualna wiedza medyczna– czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Żadnego.

Incel wytłumaczy nam, czym jest KOMPROMIS aborcyjny. Oraz pouczy głupie, rozwiązłe kobiety, że “seks ma swoje konsekwencje, z którymi powinny się liczyć”.

Czy incel osobiście liczy się z konsekwencjami/ponosi je, kiedy uprawia seks?

Bynajmniej, między innymi dlatego, że incel, jak wiemy, seksu nie uprawia.

No ale dlaczego nie miałby zabrać głosu, dając argument z anusa w sprawie, która go zupełnie nie dotyczy?

No umówmy się, nie ma takiego powodu!

What about men, czyli a co z ekonomią

Jest to jedna z tych postaw, które sprawiają, że się zapowietrzam.

To są te sytuacje, kiedy autentycznie mam ochotę komuś jebnąć.

Za każdym razem, gdy toczy się dyskusja o jakimś konkretnym problemie, pojawia się jakiś dzban i wyciąga z dupy z kapelusza zupełnie inny temat.

Z pretensją, że to nie o tym toczy się dyskusja.

Rozmawiamy o prawach mniejszości- no a co z gospodarką?

Rozmawiamy o jakimś seksistowskim zachowaniu wobec kobiety- dlaczego nie porozmawiamy o dyskryminacji mężczyzn?

Jak możesz komentować przypadek pobicia transpłciowego dzieciaka, skoro mógłbyś dyskutować o łamaniu praw pracowniczych?

Wiecie, o co chodzi. Parafrazując najmodniejszy obecnie kawałek-mój temat jest większy niż twój.

To jest trochę tak, jakby pójść do dentysty z bolącą ósemką i usłyszeć, że no dobrze, może i ta ósemka jest do wyrwania, ale przecież tylu ludzi każdego dnia umiera na raka…

Troszkę w ciąży, czyli idę pod prąd i ja go trochę rozumiem

Pamiętacie nieodżałowaną Beatę Mazurek, która “trochę rozumiała” narodowców, gdy pobili człowieka o innych przekonaniach?

To oczywiście dość ekstremalny case, ale przypomina mi się, kiedy w codziennym życiu obserwuję, do czego są zdolni ludzie, żeby pokazać, że idą “pod prąd” i mają inne zdanie, niż ogół.

Nawet kosztem zrobienia przez to z siebie kompletnego idioty.

Bo ważne jest, żeby się wyróżnić z tłumu, bo przecież ogół to plebs, wiadomo, a ja przecież jestem taki/a niepokorny/a!

Dlatego właśnie nie będę piętnować oczywistego skurwysyństwa, chujowych zachowań, podłych zagrywek ani zwyczajnej nikczemności.

Bo takie sytuacje to przecież jest znakomity moment na to, żeby relatywizować, uprawiać akademicką dyskusję z punktu pierwszego albo mieć “mieszane uczucia”.

Bronienie agresora, złodzieja albo po prostu szkodliwego debila jest przecież takie antymainstreamowe i pokaże jak bardzo ja mam własne zdanie!

Nawet jeśli to własne zdanie jedynie obnaża moją ignorancję i niezrozumienie rzeczywistości, to nic nie szkodzi!

Na chuj miałbym coś analizować, doczytać, posłuchać mądrzejszych od siebie, albo po prostu pierdolnąć się w łeb?

Grunt to mieć własny rozum. Ciasny, ale własny!

W dupie mam ich wszystkich, czyli jestem apolityczny/a

No to już jest w ogóle czyste złoto.

Miód na moje serce po prostu, jak słyszę dorosłą osobę, wypowiadającą te słowa.

Przekonanie, że tematy społeczne i polityczne cię nie dotyczą, że rozmowa o wartościach to strata czasu, a bieżąca sytuacja w kraju i na świecie to jest problem jakichś mitycznych “onych”- no sami powiedzcie, czy istnieje coś bardziej uroczego?

Przecież dopóki władza nie wejdzie Januszowi do domu i nie nadepnie na Janusza osobisty odcisk, to w sumie niech się wali, niech się pali, Janusz nie interesuje się polityką.

Niech łamią prawo, depczą konstytucję, pozwalają na przemoc i do niej nawołują.

Niech dyskryminują, krzywdzą, kradną i plują ludziom w twarz. (Byle nie Januszowi osobiście).

Janusz ma co żreć, ma robotę i jemu się żadna krzywda nie dzieje.

Więc jest spoko, Janusz jest apolityczny.

A wszyscy oni siebie warci. Platforma też kradła. Murarze też gwałcą… a nie, to już było wyżej.

Chociaż, tutaj też pasuje…

*Tekst ten powstał jako rekompensata dla mnie, bo w minionym tygodniu PRAWIE wdałam się w internetową gównoburzę na temat aborcji, praw LGBT, feminizmu oraz filmu “Zabawa w chowanego” OSIEM razy (liczyłam!), ale za każdym razem w porę się wycofałam!

136 thoughts on “O postawach, które doprowadzają mnie do szału*

  1. Troszkę w ciąży to moim zdaniem najgorsza i najbardziej niebezpieczna postawa…Stąd się bierze przyzwolenie społeczeństwa dla wiarołomnych partnerów np. Pamietam, ze kiedy mój ojciec zostawił mamę po 26 latach dla innej (a zdradzał ja przez długie lata, tylko się dobrze krył) to nawet w naszej rodzinie sporo było głosów że „prawda jest gdzieś pośrodku”, że „zawsze winne obie strony”, że on zawsze był taki „niepokorny”. Siostra mojej mamy twierdziła, że „trochę go rozumie”. Takie wiesz właśnie, „nie znam się to się wypowiem”, „wszyscy mówią, że to źle, to ja będę inny i powiem coś oryginalnego”… Moim zdaniem to jest najgorsze i najbardziej szkodliwe. Tak jak ty zawsze piszesz, relatywizowanie zła… Jak z tymi narodowcami, oni też mieli „swoje powody”…🤢

    Liked by 1 person

  2. Miałam aborcję i to była najlepsza decyzja. Jedyne co było dla mnie skomplikowane to że musiałam ja zrobić za granicą, ale nie aż tak skomplikowane, bo mnie po prostu stać, mam też tam znajomych.
    Narzucanie całemu społeczeństwu jakichś swoich wierzeń jako obowiązującego prawa, tak jak napisałaś, wbrew nauce i wiedzy medycznej uderza tylko w osoby biedne. I jest po prostu chore, ale to odwieczna metoda patriarchatu żeby rządzić kobietami… Jak widzę bandę upasionych kolesi w gajerkach roniących krokodyle łzy nad „mordowanymi dzieciaczkami” to mi się po prostu chce rzygać… Bo przecież oni za każdym razem jak sobie idą poruchać to potem ponoszą takie „konsekwencje” jak poród albo w ogóle wychowanie chorego psychicznie człowieka! Czy jakiegokolwiek człowieka tak naprawdę… Hipokryzja, skurwysyństwo i przemoc wobec kobiet-zwłaszcza ubogich kobiet- to jest właśnie „kompromis aborcyjny” w naszym kraju.
    Dzięki za ten tekst Agnieszka.

    Liked by 1 person

  3. Ja niedawno gadałam z kolesiem który mi powiedział, że on jest przeciwny równouprawnieniu mężczyzn i kobiet!!! Koleś miał 30 lat!!!

    Liked by 1 person

  4. Ehhh wypunktowałaś wszystko to, co i mnie boli i wkurwia. Czasem sie zastanawiam czy my sie do średniowiecza nie cofnelismy, czy jak?

    I Janusze nie sa w stanie pojąć, że polityka interesuje sie nimi, mimo że oni polityką – niet. Ale może to i lepiej? Strach pomyśleć na co by to towarzystwo głosowało itd.

    Super tekst, jak zawsze 💙

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.