O gaslightingu

zdjęcie: Daniele Levis Pelusi

-Ja już naprawdę nie wiem, może rzeczywiście to ja oszalałam…– powiedziała Magda ze smutkiem, podając nam swój telefon.- Może to on ma rację?

Nachyliłyśmy się z Dagmarą nad wyświetlaczem, próbując przedrzeć się przez gąszcz wielotygodniowych rozmów na Messengerze, podczas których ze strony Magdy rozmówcy padały stwierdzenia typu: “Pierwszy raz od dawna serce naprawdę mi zabiło”, “Każde nasze spotkanie jest dla mnie jeszcze ważniejsze, chcę cię poznawać lepiej, i lepiej, i lepiej!”, “Zależy mi na tobie coraz bardziej” czy nawet “Po rozwodzie myślałem, że już nigdy więcej, a potem spotkałem ciebie.”

-Czyli pisał ci te kocopoły przez parę miesięcy, spotykaliście się, sypialiście razem, nocowaliście u siebie nawzajem i byłaś na komunii jego chrześniaka, tak?- Dagi swoim zwyczajem przystąpiła do drobiazgowego dochodzenia.

-No… tak…- powiedziała Magda żałośnie.

-Przedstawił cię tam swojej jebanej babci, tak?- drążyła Dagmara nieustępliwie.

-Oj babcię to zostaw w spokoju!- obruszyłam się, bo zawsze zazdroszczę, jak ktoś ma babcię w dorosłym wieku (w sensie, samemu będąc w dorosłym wieku, nie to, że babcia jest dorosła) i uważam, że z babcią należy się obchodzić jak z jajkiem.

-No… tak- odpowiedziała Dagmarze Magda zasmucona.

-Po czym któregoś dnia po prostu cię zghostował, tak?– kontynuowała śledztwo Dagi.

-No tak…- przesłuchiwana była coraz smutniejsza.

-A jak do niego napisałaś, żądając wyjaśnień, to zaczął ci wmawiać, że całą tę relację to sobie sama wymyśliłaś, tak?- naciskała Dagmara beznamiętnie.

-No tak…- odparła Magda bez niespodzianek, po czym postanowiła się rozwinąć.- Próbowałam do niego dzwonić, na początku martwiłam się, że coś mu się stało, ale potem okazało się, że jest aktywny na Fejsie, i w ogóle, po prostu mnie ignoruje. Więc napisałam mu, że tak się nie robi, że coś razem przez te tygodnie zaczęliśmy budować, że nie zostawia się nikogo bez słowa... że chyba należy mi się jakieś wyjaśnienie… No to mi odpisał- pokazała nam wyświetlacz, na którym mogłyśmy przeczytać: “Nie wiem, skąd pomysł że jestem ci coś winien, to był luźny układ dwójki dorosłych ludzi, którzy lubią seks. Nic więcej ci nie obiecywałem.”

-Jebany, dobry jest…- wyszeptałam, bo czułam, że nawet włoski na moich rękach stanęły dęba.

-No więc NIE, moja droga, absolutnie nie oszalałaś- powiedziała Dagmara twardo.- Trafiłaś na manipulującego, niedojrzałego i tchórzliwego złamasa, który sam nie wie, czego chce. Zwyrole gonna be zwyrole– wzruszyła ramionami, a ja uśmiechnęłam się leciutko pod nosem.- Ubierajcie się, idziemy na wino!- zarządziła, a my bez szemrania sięgnęłyśmy po kurtki.

*

-Ta prezentacja jest fatalna, czy ty w ogóle umiesz Power Pointa?- patrzył na nią, tak jak zawsze, a Karolina, jak zawsze, poczuła że nie umie i nie wie kompletnie nic.

Nawet, jak się nazywa.

-Mam wrażenie, że nie radzisz sobie ostatnio z najprostszymi zadaniami- powiedział, patrząc na nią z uśmieszkiem.- Restauracja, którą zarezerwowałaś dla mnie i dla Jamesa w piątek, również była słaba.

“Może dlatego, że nie jestem twoją jebaną sekretarką?!” krzyczała w jej mózgu jakaś resztka dawnej niej.

Ale Karolina się nie odezwała, nie była w stanie.

-No cóż, poprawisz mi te slajdy tak, żeby jakoś wyglądały- powiedział, wzruszając ramionami.

-Ale pod jakim względem one…nie wyglądają?– wydusiła z siebie, pod wpływem desperacji, bo najgorsze było to, że siedziała nad tą prezentacją do późna w nocy i naprawdę była z niej zadowolona.

-Może po prostu idź i się gdzieś dokształć, jeśli to nie jest oczywiste?- powiedział zimno, a jego oczy się zwęziły w znajomy sposób.- Masz godzinę na poprawienie tej prezentacji!- powiedział tonem, od którego zrobiło jej się słabo.

Wzięła głęboki oddech i na miękkich nogach wyszła z jego gabinetu.

*

-Naprawdę opowiadasz OBCYM LUDZIOM o NASZYCH sprawach?– Robert patrzył na nią z zimną furią, a Dagmara po raz kolejny poczuła, że traci grunt pod nogami.

-Nie obcym ludziom, tylko moim przyjaciółkom…– powiedziała cicho, czując znajomą suchość w ustach. I strach. Znowu strach.- Po prostu potrzebowałam komuś opowiedzieć, że cały czas kłamiesz, dziwisz mi się?

-Ja??? Kłamię??!- Robert popatrzył na nią i parsknął krótkim, nieprzyjemnym śmiechem.– Ty naprawdę jesteś groteskowa!

-Powiedziałeś mi, że wyjechałeś służbowo z Bogdanem do Poznania- powiedziała Dagmara powoli.-A Bogdan w tym czasie oznaczał się na wakacjach w Egipcie. Więc tak, to jest kłamstwo. Dalej nie rozumiem, dlaczego udawałeś, że pojechałeś z nim. Ani nie mam pewności, gdzie ty wtedy w końcu byłeś…

-No i taka jest po prostu z tobą rozmowa!– powiedział Robert, wyglądając na szczerze ubawionego.-Twoje paranoje, twoja zazdrość, twoje wyobrażenia, jak to ja nie wiadomo gdzie i z kim byłem… i jak ja mam tobie cokolwiek mówić, skoro ty zawsze i tak coś sobie dośpiewasz?– spojrzał na nią z politowaniem i pokręcił głową.- No a teraz jeszcze dochodzą teorie spiskowe twoich przyjaciółeczek, prawda? Sfrustrowane i niedojebane laski, które zawsze mnie nienawidziły, ale to przecież świetne powiernice naszych spraw, PRAWDA?!- w jego głosie zabrzmiały furia i potępienie.

Dagmara poczuła znajomy ucisk w żołądku i pod żebrami. Bezradność, bezsilność i uporczywy ból, który nie mijał od miesięcy.

Była taka zmęczona, tak bardzo wyczerpana… czuła się jak skopany pies.

Nie wiedziała, czy to co czuła teraz, ten strach i napięcie, czy to była intuicja, instynkt samozachowawczy, czy też po prostu rzeczywiście już mania prześladowcza i psychoza.

Po tylu kłamstwach, po tylu ciosach, nie wiedziała już nic.

Może on miał rację? Może to ona była wszystkiemu winna?

*

Z pojęciem gaslightingu spotkałam się po raz pierwszy, kiedy przeczytałam o tym artykuł na pewnym blogu.

Nigdy nie zapomnę, jak bardzo mnie tamten tekst uderzył, jak bardzo mnie zszokował.

Jakaś klapka otworzyła mi się wtedy w mózgu.

Nie mogłam zapomnieć, nie potrafiłam przestać myśleć o tym, co przeczytałam.

Zrozumiałam, że nie jestem nienormalna i nie mam urojeń.

Miesiąc później zrobiłam to, na co nie potrafiłam się zdobyć od bardzo dawna- odeszłam, kończąc definitywnie wieloletni związek.

Wysłałam potem jeszcze do Asi, autorki bloga, maila z podziękowaniem.

Zawsze będę jej wdzięczna za tamten artykuł– w jakimś sensie ona mnie wtedy uratowała…

57 thoughts on “O gaslightingu

  1. Z racji mojej pracy mam niestety do czynienia z ofiarami przemocy i chyba nie sposób zadać człowiekowi większego bólu niż przemoc psychiczna. To jest uraz, z którego naprawdę ciężko wyjść.
    Im dłużej coś takiego trwało, tym trudniej się wyleczyć…

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s