Prawdziwy mężczyzna (nie) zaczepia na ulicy?

zdjęcie:
 Molly Porter 

-Wiesz, że nigdy nie pozwalam się zaczepiać na ulicy, i tym bardziej nie daję numeru obcym kolesiom, ale on był taki… taki…- Aneta miała minę rozmarzono-rozmodloną.

-JAKI??- zapytałam, przerywając skanowanie oferty, zdjęta ciekawością.

-No był taki jakiś taki słodki… taki ciepły…- kontynuowała głosem miękkim jak cukrowa wata.- Podbiegł do mnie, zanim wsiadłam do tramwaju, powiedział, że niezwykle zmysłowo się poruszam, i że chciałby mnie poznać… No i dałam mu ten numer… Miał takie piękne oczy…!

-No brzmi jak komedia romantyczna- uśmiechnęłam się do niej, mimo, że dla mnie to brzmiało bardziej jak film grozy.

No ale to był mój problem, nie jej.

-Co z tego, skoro nie zadzwonił?– nachmurzyła się, bawiąc się sprężynką do bindowania.

-Oj, wiesz, że faceci czasami muszą się trochę zebrać na odwagę!- powiedziałam pocieszająco.

-To było osiem miesięcy temu!

-Oj!- z bólem ponownie wcisnęłam przycisk skanowania.

-A najgorsze jest to, że miał w oczach coś takiego… no nie wiem…-popatrzyła na mnie smutnie.- Myślałam, że to może być początek czegoś wyjątkowego…

*

Muszę się wam do czegoś przyznać: niewiele rzeczy stresuje mnie bardziej, niż obcy typ zaczepiający mnie na ulicy.

Nie umiem wyjaśnić, dlaczego, ale narusza to moją strefę komfortu po prostu straszliwie.

Czuję wtedy jakiś irracjonalny strach i kompletnie puszczają mi nerwy.

W związku z tym, wyzwalają się wówczas we mnie pokłady agresji, o które sama siebie bym nie podejrzewała.

A ponieważ rozmawiamy o moim życiu, logiczną reakcją Wszechświata jest fakt, że takie zaczepianie przytrafia mi się stosunkowo często.

I nie, to naprawdę nie chodzi o to, że ja jestem taka hot i wszyscy mnie pragną. Bynajmniej.

Znam dziewczyny, które wyglądają jak milion dolarów i nigdy im się to nie przydarzyło.

Ja zwyczajnie mam po prostu, kurwa, napisane na twarzy “PODEJDŹ DO MNIE” !!!

Więc podchodzą- na ulicy, w tramwaju, w sklepie, w kawiarni, w windzie.

I zderzają się wówczas z moim Wewnętrznym Chamem.

Istnienia ani też rozmiarów mojego Wewnętrznego Chama nikt absolutnie nie przeczuwa (wyglądam raczej miło i niegroźnie), więc delikwent zawsze przeżywa swoisty szok.

Otóż ja, w konfrontacji z obcym kolesiem, który zaczepia mnie w miejscu publicznym, celem skomplementowania mej skromnej osoby (a czasem także moich BUTÓW!!!), zdobycia mojego numeru lub zaproszenia mnie na kawę, nie odpowiadam, jak cywilizowany człowiek: “Dziękuję bardzo, nie jestem zainteresowana.”

Mimo, że odebrałam staranne wychowanie, moi rodzice włożyli lata katorżniczej pracy, żeby wpoić mi dobre maniery i na ogół, naprawdę, potrafię się zachować.

Ale nie w tych przypadkach. W tych przypadkach Wewnętrzny Cham przejmuje nade mną kontrolę i produkuje za pośrednictwem ust mych korali takie odprawy, że nieszczęśni śmiałkowie, naruszający moją przestrzeń osobistą, padają jak muchy.

A ja (i to jest w tym wszystkim najlepsze!) mam potem straszliwe wyrzuty sumienia!

Miesiącami potrafię się później zadręczać, że przetrąciłam chłopakowi kręgosłup moralny, że zdeptałam jego wiarę w siebie i z mojej winy już potem nie zagada do innej kobiety, która nie jest zeschizowanym dzikusem.

Przykład, zapytacie? Otóż wracam ci ja kiedyś z opalania nad Wisełką, gdzie, niczym pyton, wygrzewałam się sobie w najlepsze przez kilka godzin. Na schodkach dogania mnie jakiś typ.

Już samym faktem, że za mną biegł, podpisał bezwiednie na siebie wyrok (ja się okropnie BOJĘ, jak ktoś za mną biegnie!)

Dotknął ręką mojego ramienia, dodając +100 do mojego dyskomfortu.

Wyjęłam słuchawki z uszu, spojrzałam na niego pytająco i niezachęcająco. Uśmiechał się niepewnie, nieporadnie i nieśmiało. W oczach miał zachwyt, i nadzieję, i taką słodką niewinność.

Jak w tych starych memach, on JESZCZE nie wiedział…

-Nawet nie wiem, jak mam do ciebie zagadać…- powiedział z rozbrająjącą szczerością, patrząc na mnie błagalnie roześmianymi, pełnymi nadziei oczami.

-Najlepiej W OGÓLE!- wypalił Wewnętrzny Cham w moim imieniu, tonem, od którego na bank zmarł gdzieś jakiś mały kotek.

Nigdy nie zapomnę wyrazu twarzy tego chłopaka. Jakby mu ktoś z niej gąbką starł całą radość życia. A błysk w jego oku zgasł, jakby ktoś wyciągnął wtyczkę z kontaktu.

Do dzisiaj skręcam się z poczucia winy na samo wspomnienie.

Nie ma nic gorszego, niż bycie empatycznym chamem. Powiedzieć, że człowiek jest wiecznie rozdarty, to nic nie powiedzieć.

*

-No ja nie kumam w ogóle, jak można iść na randkę z kolesiem, co cię zaczepił na ulicy!-Dagmara pokręciła głową, patrząc na Basię z dezaprobatą.

-No a co jest złego w poznawaniu ludzi w ten sposób?- broniła się Basia, siorbiąc swoją lemoniadę.– Czym to się niby różni od tych waszych Tinderów?- popatrzyła oskarżycielsko, nie wiedzieć czemu, na mnie.

-To nie są MOJE Tindery!- uściśliłam więc, wystawiając się bardziej na słońce, bo to był pierwszy raz tej wiosny, kiedy siedziałam na ogródku.

-Bo normalny facet nie zaczepia kobiet na ulicy!– zawołała Dagi, zrzucając szpilki ze stóp i opierając bezceremonialnie nogi o moje krzesło.- No co, muszę się trochę opalić, mam nogi białe jak trup!- zawołała, uchwyciwszy moje spojrzenie.

-Ale dlaczego tak uważasz?- zapytała Basia z fochem.- Prawda jest taka, że my, dziewczyny, zawsze narzekamy, że faceci nie przejawiają incicjatywy, ale jak już przejawią, to ich spławiamy- bo na ulicy nie, w kawiarni nie, w Internecie nie, w autobusie też nie…!

-W autobusie to bardzo NIE-wzdrygnęłam się na samo wspomnienie.

-Nie wiem, no moim zdaniem prawdziwy facet, na poziomie, nie ugania się za panienkami na ulicy!– upierała się Dagi, podciągając spodnie tak, żeby jeszcze bardziej odsłonić łydki.

-To jakiś twój wydumany stereotyp!- oburzyła się Basia.

-No nie wydaje mi się!- Dagmara wiedziała swoje.- Spytaj Agnieszki, jakie patologie do niej wiecznie podchodzą!

-No dla mnie ci kolesie zawsze mają lekki mord w oczach– przyznałam.- Ale może ja nie jestem obiektywna…- odsunęłam się trochę na krześle pod naporem białych nóg Dagmary.

-No ty to absolutnie wszędzie widzisz patologię!- powiedziała Basia, patrząc na mnie zniesmaczona.

No ale to jak ci z nim poszło w końcu?Byłaś z nim na tej randce?-spytałam ugodowo.

-No byłam- Basia miała coś nietęgą minę.- Umówiliśmy się w parku, na spacer.

-No i CO?- zapytałyśmy z Dagi chórem.

Po 5 minutach rozmowy klepnął mnie w tyłek i zapytał, czy pójdziemy do niego… przyznała Basia niechętnie.

*

No to czekam na Wasze stanowisko, z obu stron barykady!

Zaczepianie na ulicy- hot or not??

.

.

.

Advertisements

168 thoughts on “Prawdziwy mężczyzna (nie) zaczepia na ulicy?

  1. Mam nadzieję, że się nie obrazisz, ale uważam, że powinnaś o tym porozmawiać z psychologiem, bo Twoje reakcje nie są zdrowe. Co Ci taki biedny chłopak zawinił? Niby jesteś taka empatyczna, a tak naprawdę to mam wrażenie, że sobie robisz heheszki. Rzeczywiście tylko współczuć takim Twoim “ofiarom”.

    Liked by 1 person

    1. Ej, a może to ty się z tym lekarzem skonsultuj w imieniu Agnieszki?😜 Tylko koniecznie mu opowiedz ze szczegółami jak co tydzień wchodzisz na tego bloga i jak komentujesz, i co cię oburza… On na pewno coś doradzi!😜

      Liked by 1 person

      1. Możecie sobie hejtować ile wam się podoba, ale ja nie przestanę komentować. W przeciwieństwie do was mam coś do powiedzenia merytorycznie, a nie tylko śmieszkować jak gówniarze.

        Liked by 1 person

      2. Dowiedziałam się już od ciebie, ze jestem głupia i niedojrzała, bo:
        1. Zostałam zdradzona, a to kretynizm być z kimś kto zdradza
        2. Czytam bloga, którego lubię, zamiast wchodzić na te których nie lubię i pisac za każdym razem autorowi, ze pisze o głupotach. To dlatego, ze tez jestem głupia!
        3. Mam ciuchy w których czuje się dobrze i takie, które zle mi się kojarzą. Ahh ja idiotka…
        4. Zdarzały mi się nieudane związki, w których coś się wypalalo. Podstawówka!
        5. NEW! Nie lubię jak obce typy mnie zaczepiają na ulicy i nie daje im szansy. Gimbaza! Dojrzałe dziewczyny korzystają z takich okazji!
        6. NEW! Ośmielam się śmieszkowac, dojrzali ludzie się nie śmieją!

        Także nie przestawaj komentować absolutnie, jesteś darmowym kolczem 😂

        Liked by 2 people

      3. Cocacola, na Twoim miejscu już bym nie dyskutował, bo i tak wszyscy widzą, jak zostaliśmy zaorani przez merytoryczną Koralgolę…☹️😜

        Liked by 1 person

      1. Wy jesteście wszyscy niemożliwi!😂
        Odpowiadając Koralgoli-może rzeczywiście konsultacja z psychologiem byłaby dobrym pomysłem, ale ja się trochę boję, jak Kaśka Nosowska, że potem to ten psycholog będzie potrzebował terapii😂
        A w temacie moich OFIAR, to odczuwam jednak pewną bezradność, bo to jednak nie ja ich zaczepiam, tylko oni mnie😉

        Like

    2. @koralgola – nie heheszki sobie robi, a przyznaje ze sama jest zjebem. Co wymaga odwagi. Aczkolwiek faktem jest, ze w dziesiejszych czasach przynanie sie do bycia zjebem jest prostsze niz kiedys – ma nieco inny ciezar gatunkowy. Zwlaszcza w necie, gdzie niby gadamy jak z zyciu, ale…jednak nie do konca. Zeby nie bylo – mnie samej to kiedys zarzucono, kiedy przyznalam, ze jestem nie-eko zjebem, co zamiast chronic ptaszki i lasy, jezdzi wszedzie samochodem. Taki ze mnie uroczy nie-ekolog. I zarzucono mi, ze taka nic nie kosztujaca samokrytyka bez konswkwencji to pseudo-katharis. Wkurwilam sie niby troche, ale cos w tym jest. Sad but true.

      Liked by 1 person

  2. Według mnie to jest zwyczajnie nie na miejscu. Tak jak piszesz, to jest zakłócanie czyjejś przestrzeni osobistej. A takie podbieganie od tyłu to już w ogóle, zawału bym dostała!

    Liked by 1 person

  3. Hahaha😁 Uwielbiam Twoje teksty i uwielbiam, jak nam zdradzasz coś o sobie tak mimochodem😉
    Mnie to spotkało tak może pare razy, i zgadzam się, że ani to fajne, ani romantyczne. Dagmara jak zawsze ma racje!😀

    Liked by 1 person

  4. Moje doświadczenia tego typu pokrywają się w zasadzie z doświadczeniami Anety, ilekroć poznawałam faceta w jakichś przypadkowych okolicznościach, to i tak potem do mnie nie dzwonił. Komentarz Daniela też potwierdza, że faceci często biorą numer dla funu, a nie żeby coś z tym zrobić.

    Liked by 1 person

    1. No ja miałam sytuacje, ze raz koleś wybiegł za mną z knajpy. Był piękny, wiec dałam mu numer😉, po czym nigdy się nie odezwał. A poniewaz był z kolegami, to myśle ze mógł się założyć z nimi, czy mu dam telefon, czy nie.

      Liked by 1 person

      1. To mnie się kiedyś, jeszcze w czasach studenckich facet mnie zaczepił na ulicy, upierając się, żebym mu dała numer. Poniewaz byłam umówiona z przyjaciółka, a jednocześnie w tamtych czasach byłam otwarta na nowe znajomosci, to dałam mu telefon, żeby iść na te kawę innym razem. On strasznie nalegał, pytał czy nie mogłabym zmienić planów, bardzo mu zależało żeby ta kawa była zaraz, już, no ale się nie zgodziłam. Powiedziałam jednak, ze innym razem chętnie. Nie zadzwonił nigdy, więc to chyba była opcja z serii „teraz albo nigdy”😛

        Liked by 1 person

  5. To ja się waham. Bo tak:
    – panuje jakieś takie podświadome przekonanie, że na ulicy to zaczepiają tylko desperaci i ludzie skrzywdzeni przez los
    – wzbudza to ludzką podejrzliwość, bo niewiele z nas czuje się tak pięknie, że wierzy w to, że ktoś może nas podrywać tak po prostu i nie będzie to wariat
    – trochę kojarzy się to z podrywem robotniczym ‘hej mała, fajny masz tyłek i piękne oczy”
    A z drugiej strony:
    – to jest mega romantyczne
    – historia do opowiadania dzieciom
    – co jest lepszego w podrywie w barze czy na imprezie? a tego aż tak nie negujemy
    Więc nie wiem, choć przyznaję, że minusy wyszły mi mocniejsze niż plusy.

    Poznałam kogoś na ulicy, poznałam kogoś na meczu baseballa i tylko 50% to byli psychopaci, więc znowu pół na pół.

    Podsumowując…. bo ja wiem…

    Liked by 1 person

    1. No nie, ja totalnie czuję się tak pięknie, żeby wierzyć, że mnie ktoś podrywa tak po prostu😜Po prostu nie lubię, jak to robią na ulicy. W moim odczuciu, to NIE JEST romantyczne, NI CHUJA nie będzie z tego dzieci, a od imprezy czy baru różni się to tym, ze w tamtych sytuacjach można się wdać w neutralna rozmowę, niekoniecznie na temat mojego wyglądu. Dobrze to wyjaśniła w swoich komentarzach Jula. Na meczu czy na imprezie rozmowa może się wywiązać w sposób naturalny, gdy ktoś podbiega do mnie na ulicy i chce się umówić, i prawi mi komplementy-dla mnie to nie jest naturalne. Nie kręci mnie to.
      Ale, podkreślam, to moja subiektywna perspektywa, rzecz jasna😉

      Like

  6. Uśmiałam się, i z tekstu, i z komentarzy!😀
    Zgadzam się z większością komentujących, że to absolutnie nie jest hot. Jula dobrze to wytłumaczyła, i Cocacola- podrywanie na ulicy sprowadza się tylko do czyjegoś wyglądu, i dlatego po prostu może wielu osobom nie odpowiadać.

    Liked by 1 person

    1. No nieeeeeee, to może bawić jako anegdotka, ale jemu autentycznie było przykro, ja byłam na maksa niemiła i nieprzyjemna… W momencie, kiedy się komuś robi przykrość, to już nie jest zabawnie…

      Like

  7. Hehehe, u Ciebie jak zawsze rozkminy wagi ciężkiej!😜
    Nie zdarza mi się to raczej, ale uwazam że tak podrywają tylko desperaci. Normalny mężczyzna nie musi w ten sposób atakować kobiet!

    Liked by 1 person

    1. Bez przesadyzmu. “Atak” to jednak jest hiperbola troche. Szkoda w sumie, ze niewielu mezczyzn sie tu wypowiedzialo. Ja wielokrotnie bylam zaczepiana w zyciu (gwarantuje, Moje Panie, po czterdziestce jednak zatesknicie, hahaha), ale poniewaz schizy nie mam, to traktowalam te akcje jako spontan. Zwlaszcza, ze zadzwonilo pozniej 2%, zas zwiazkow/czegos wiecej bylo 0%. Nie licze pijakow i meneli, bo to jednak inne pobudki sa. No i nie sa wliczeni w statystyke ewentualnych zwiazkow 😀

      Liked by 1 person

      1. Tak, na pewno zatęsknią za czymś, co je mierzi i stresuje… Bo zaczepianie na ulicy, to tak jak gdy cię Janusz klepnie w tyłek- komplement!
        Ja jestem po 40stce i jakoś nie jestem spragniona takiej „atencji”…A niestety i tak mi się zdarza…Panowie zaczepiający „wspaniałomyślnie” nie pytają o wiek…

        Liked by 1 person

      2. Tja, bo bycie klepnieta w tylek przez Janusza to dokladnie to samo co bycie zapytana czy sie ma ochote na kawe. To o zatesknieniu to byl zarcik taki – chodzenie z takim kolkiem w dupie chyba nie moze byc zbyt wygodne? (tlumacze: to pytanie retoryczne).

        Like

  8. Jak zwykle – ortodoks 😛 Jak Cie zaczepia Roman proponujac lyka jabola – odrzucasz. Jak Michal z lykiem sikacza Beaujolais – wahasz sie. Ale jak Anastazy proponuje dobre Merlot, to czy ja wiem…? Mozna zaryzykowac. Najwyzej bedzie kac.

    Liked by 1 person

    1. No ale gdyby oni podchodzili z winem, to w ogóle byłaby inna rozmowa!😂Jak mnie ktoś częstuje winem, to ja jestem do rany przyłóż!😉
      Niestety, na ulicy jeszcze mnie nikt nie próbował poczęstować😀

      Like

  9. Powiem tak, nie zdarzyło mi się😉Chyba spotykałem kobiety w bardziej sprzyjających okolicznościach. Zawsze się obejrzę za ładną dziewczyną na ulicy, ale chyba z mojej strony sam wygląd też nie wystarczy, żebym miał ochotę pić z nią kawę😉Wolę zawsze chwilę najpierw pogadać, dlatego zgadzam się, że w knajpie,na meczu czy u lekarza można pogadać bez zobowiązań, i to jest lepsze rozwiązanie niż podbieganie do laski z tekstem w rodzaju: „Bolało jak spadałaś z nieba?”😜

    Liked by 1 person

  10. Czytając niektóre komentarze mam wrażenie, że niektóre kobiety się będą radowały faktycznie jak je ktoś w tyłek uszczypnie🙄Bo pan i władca zaszczycił je uwagą… ech, wyprane mamy mózgi, bardzo…
    Zdecydowanie NOT hot!

    Liked by 1 person

  11. Trochę mam mieszane uczucia, bo zawsze chyba w głębi serca marzyłam o miłości od pierwszego wejrzenia, ale z drugiej strony, nigdy jej nie przeżyłam😛
    Zaczepiana raczej nie bywam, wiec może dlatego mam w głowie taką romantyczną wizję tej sytuacji… Wiesz, że idziemy ulicą, patrzymy na siebie, trafia nas piorun i on mnie bierze w ramiona!😆
    To są efekty bycia nudną żoną i mamą od lat, człowiek chociaż w wyobraźni potrzebuje tego romantycznego dreszczyku!

    Liked by 1 person

  12. Też tak mam, że na ulicy zaczepiają mnie faceci, mogłabym sporą listę zrobić. Wydaje mi się, że to dlatego że po prostu wyglądam miło i dużo się uśmiecham, a uśmiech wydaje się być zawsze zachętą. Może Ty też się nieświadomie uśmiechasz jak idziesz? 😀 Ale to nie wszystko! Jest jeszcze druga grupa ludzi, którzy pytają o drogę. Choćby nie wiem ile było osób wokół, zawsze pytają mnie 😀

    Pozdrawiam 🙂

    Liked by 1 person

    1. W sumie ja się chyba też czasem uśmiecham do swoich myśli,jak idę…🤔
      I generalnie sądzę, że niektórzy, jak Ty i ja widocznie, wzbudzają w bliźnich jakiś specyficzny rodzaj zaufania, bo mnie o drogę też się pytają ciągle, plus notorycznie ludzie obcy lub słabo mi znani zwierzają mi się z bardzo intymnych historii swojego życia!😀Napisałam nawet kiedyś o tym tekst😉

      Like

  13. Czy ja zaczepiałem kiedykolwiek?🤔Chyba nie, ale dostałem kosza tyle razy, w tyle różnych okolicznościach, że to by mi nie zrobiło różnicy😉Chyba po prostu nigdy nie natknąłem się na taką piękność, żeby mieć potrzebę podbiegać na ulicy 😜
    Ale pocieszę cię, że większość z facetów ma na koncie tyle odrzuceń i koszy, że jesteśmy zahartowani😉

    Liked by 1 person

  14. No i to jest właśnie paradoks naszych czasów. Jak nas zaczepi na ulicy obcy facet, to automatycznie w głowie pojawiają się nam obrazy rodem z mrocznych kryminałów albo thrillerów o psychopatach. A potem siedzimy na portalach randkowych utyskując, że wolałybyśmy tak w realu, spontanicznie, jak na komediach romantycznych albo przynajmniej tak jak z historii naszych rodziców i dziadków, że zwyczajnie podszedł, zagadał…

    Liked by 1 person

    1. No troszkę jednak generalizujesz, bo ja ani nie siedzę na portalach, ani nie utyskuję, i raczej większość znanych mi dziewczyn, niebędących fankami tego rodzaju zaczepiania, również nie😉Oczywiście moja reakcje na podryw na ulicy są irracjonalne i przesadne, jestem tego świadoma, ale to nie znaczy, że chciałabym wejść w relację z kimkolwiek w taki sposób. Plus naprawdę, istnieją osoby które po prostu w danym momencie swojego życia niczego nie szukają. I mają (mamy) do tego prawo.

      Like

  15. Bycie zaczepioną na ulicy nie jest złe pod warunkiem, że to nie jest menel czy zboczeniec. To znaczy, że podobamy się mężczyznom i dobrze wyglądamy. Gdyby nikt nie zwracał na nas uwagi, to byłoby przykre dla kobiety.

    Liked by 1 person

    1. No ja zupełnie nie odbieram tego w ten sposób i zapewniam Cię, że w te dnie, kiedy nikt mnie nie zaczepia, nie jest mi przykro😜Ale rozumiem i potrafię sobie wyobrazić, że ktoś może mieć inne podejście do sprawy🙂

      Like

  16. Nie zaczepiam na ulicy, czy też nie zaczepiam tak po prostu. Czasem nawiążę kontakt, jeśli jest stosowna okazja i kobieta wyda mi się interesująca nie tylko fizycznie. Po prostu potrzebuję wcześniej jakiejś interakcji, która staje się podstawą do “zaczepienia”.

    Liked by 1 person

  17. Jeśli się odwarzy podejść i zagadać to w sumie plus za odwagę (albo może i głupotę?). Osobiście uważam, że to nie jest nic złego. W zależności w jaki sposób to się odbywa (jak zagaduje)

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s