Empatia to nie słabość

zdjęcie:
Jason Leung

Piszę ten tekst trochę na fali ostatnich topowych, ogólnonarodowych dyskusji.

Wiecie, na przykład o tym, czy „Seba i Karyna-normalna rodzina” to aby na pewno słuszny postulat w 2019 roku. 

Dyskusji, które, nie będę ukrywać, są dla mnie męczące, bo skutecznie drenują mnie z resztek wiary w ludzkość.

Niemniej jednak, na tejże fali naszło mnie kilka refleksji w temacie empatii.

Bo kiedy po raz kolejny czytam, że „mniejszości to tacy sami ludzie jak my, dlaczegóż mają być pod SZCZEGÓLNĄ ochroną?”, albo „ja też byłem 3 razy dyskryminowany!…” (“…co absolutnie nie ma związku z tematem, po prostu nie mogę ścierpieć, że debata przez 5 minut nie toczy się o mnie, tylko o kimś innym!”), albo „JA nie widzę problemu, a mój czarny kolega/moja koleżanka/mój kumpel gej też go nie widzą, więc mam rację!”, to nie tylko mi żyła w gardle skacze, nie tylko mam ochotę wydłubać sobie oczy, ale też ogarnia mnie swoista zaduma.

Bo równolegle, ostatnio coraz częściej słyszę, i to od ludzi na poziomie, inteligentnych i wrażliwych, że empatia to słabość.

Że „skoro jesteś taka tolerancyjna, to czemu nie TOLERUJESZ, hłe,hłe, hłe, homofobii, antysemityzmu i rasizmu?”

Że „JA sobie jakoś potrafiłam dać radę i wziąć się w garść, a ludzie to oczekują, że ich będzie się głaskać po główce!”

Odbyłam kilka dyskusji, w których ze zdumieniem usłyszałam, że nawet psycholog i psychoterapeuta nie powinni być empatyczni, bo „psycholog to nie kumpel i powinien być merytoryczny”. W sensie, bo bycie empatycznym oznacza automatycznie kumplowanie się (czyli w przypadku psychologa- brak profesjonalizmu) i wyklucza bycie merytorycznym.

Hmmm… no NIE.

Bycie empatycznym oznacza… UWAGA UWAGA, bycie empatycznym.

Czyli to, że potrafisz wyjść poza własną perspektywę i postawić się w sytuacji drugiego człowieka.

Nie wyklucza to innych kompetencji.

Natomiast bycie empatycznym samo w sobie stanowi bardzo ważną kompetencję. Świadczy o wysoce rozwiniętej inteligencji emocjonalnej. 

Niebycie empatycznym, z drugiej strony, nie jest powodem do dumy.

W sensie, to absolutnie NIE JEST cool.

Jest to rodzaj braku, nad którym powinno się pracować, a nie cieszyć się jak głupi do sera, że brakuje ci podstawowej umiejętności społecznej.

Spotkałam kiedyś dziewczynę, która chichocząc opowiadała wszystkim, że brak empatii to jej drugie imię, a poza tym to jest rasistką, hihihihi, hohoho, przezabawne. I była tak rozkosznie zadowolona z siebie, tak zachwycona tym, co mówi, tak rozszczebiotana i rozchichotana, że ja po prostu patrzyłam na nią z oczami jak spodki, czując jak bardzo i jak bezbrzeżnie staję się nieuchronnie martwa w środku.

I wiecie, ja myślę, że trochę z powodu tego złego pijaru, który z nieznanych przyczyn ma ostatnio empatia (podobnie jak wiele innych wartości, ale to może tematy na inne teksty), generalnie w 2019 roku musimy toczyć  te dyskusje, które toczymy.  

Czyli, upraszczając, czy to, że Grażynie z Elbląga tudzież Agnieszce z Warszawy coś się wydaje na temat życia innych ludzi,  powinno systemowo mieć jakieś znaczenie, czy nie.

Bo generalnie wiecie, tak naprawdę to… NIE.

W sensie,  to że Sławomir z Wrocławia uważa, że geje nie powinni się „afiszować” i że JEGO ZDANIEM nie są dyskryminowani, nie do końca powinno po prostu mieć przełożenie na cokolwiek. Między innymi dlatego, że Sławomir nie jest gejem i go to nie dotyczy.

Ale wiecie co, ja też nie jestem gejem i też mnie to nie dotyczy. Nie wiem, jak to jest bać się powiedzieć w pracy „mój chłopak dobrze gotuje.” Nie wiem, jak to jest bać się iść z chłopakiem za rękę, ani pocałować się z nim na ulicy.  Nie wiem, bo ja jestem heteroseksualną dziewczyną, i mogę to wszystko robić.

Sławomir z Wrocławia, Eustachy z Radomia i Kazimiera z Bydgoszczy wspaniałomyślnie uznali, że ja to mogę robić, bo jestem „normalna”.

No i co to za big deal, w ogóle, przecież nie zamykamy homoseksualistów do więzienia, przecież POZWALAMY im funkcjonować w społeczeństwie (brawo, wspaniałomyślni, tolerancyjni my!), a przelizać to się mogą w domu, a nie na ulicy, gdzie dzieci patrzą, FUJ.

I wiecie co? Tu jest właśnie ten moment, gdzie powinna wjechać empatia. Cała na biało.

Tutaj powinniśmy potrafić wyjść ze swojej własnej, osobistej perspektywy i powiedzieć: „To, że JA nie dostrzegam problemu, absolutnie o niczym nie świadczy. Na pewno nie o tym, że tego problemu nie ma.”

No ale przecież empatia to „ciućkanie” i „głaskanie po główce”, a my jesteśmy cool, twardzi a nie miętcy, a poza tym to po prostu WIEMY, jak ten świat powinien wyglądać. 

I skoro mój heteroseksualny kolega Roman został pobity przez dresiarzy, to znaczy, że nie można mówić o przestępstwach z nienawiści wobec mniejszości seksualnych, bo heteroseksualnych „też bijo!” (chuj ze statystykami, dowody anegdotyczne for life!)

Tak samo czarni nie są dyskryminowani, a rasizm to lewacki wymysł, bo przeczytałem 7 nagłówków w Internecie o odwróconym rasizmie w USA. A czarni to w ogóle powinni mieć TROCHĘ DYSTANSU, bo już robienie zadymy o słowo „Murzyn”, skoro ja, biała jak śnieg Halina z Włodawy, recytowałam w przedszkolu wierszyk o Murzynku Bambo bez żadnych złych intencji, to ja przecież WIEM, że to słowo nie ma żadnych negatywnych konotacji, no bo przecież MÓWIĘ.

No a czarni i geje to tylko wierzchołek góry lodowej, bo zaraz się pojawią te feminazistki ze swoim „me too” (NAGLE im się wszystkim przypomniało, pomyślałby kto!) i nierównościami płacowymi, no i nie zapominajmy o roszczeniowych niepełnosprawnych, którzy są przecież STEROWANI przez polityków…

Tak że tak… jest to temat rzeka i nie mam ambicji go tutaj wyczerpywać.

Bardziej miałam potrzebę się podzielić kilkoma luźnymi przemyśleniami.

Wydaje mi się, że przydałby się jakiś… REBRANDING empatii.

Tak, żeby ludzie przestali się szczycić, że jej nie posiadają, jak ta chichocząca panienka, co wciąż do mnie wraca w koszmarach. Tylko, jeśli jej nie posiadają, żeby starali się w sobie ją wypracować. Bo jest to możliwe.

A wiecie, empatia naprawdę jest SPOKO.

 Pomaga zrozumieć, że nie jesteś pępkiem świata.

Że twoja osobista perspektywa i punkt odniesienia to TWOJA osobista perspektywa i punkt odniesienia, nic więcej.

 Że świat jest skomplikowany.

Że nie musisz czegoś rozumieć, żeby to uszanować.

Że czasem możesz nie zabrać głosu w dyskusji, do której zupełnie nic nie wnosisz, i to, wbrew pozorom, będzie znacznie cenniejszy wkład, niż gdybyś ten głos zabrał.

Ale empatia przede wszystkim pozwala zrozumieć, że wyrównywanie szans to nie jest odbieranie komukolwiek czegokolwiek.

Jeśli przestaniemy dyskryminować kobiety na jakimś polu, nie zaczniemy automatycznie dyskryminować na nim mężczyzn. Nie, wręcz przeciwnie, w takiej sytuacji obronimy przed dyskryminacją zarówno mężczyznę, jak i kobietę.

Jeśli wyrównamy szanse mniejszości seksualnych, to nie odbierzemy niczego większości– Seba i Karyna dalej będą mogli wić swoje miłosne gniazdko, bo Tomek i Kuba naprawdę mają na nich wyjebane. Oni po prostu chcieliby nie być wyzywani na ulicy i móc wspólnie rozliczyć PITa.

Jeśli zrozumiemy, że ludzie z niepełnosprawnościami to tacy sami ludzie jak my, tylko po prostu nie mieli farta w jakimś momencie, zrozumiemy, że ich godne życie to nasza sprawa. Bo to nie jest nasza zasługa, że jesteśmy zdrowi. Ani ich wina, że nie są.

Jeśli przestaniemy nazywać czarnych tak, jak sobie tego nie życzą, to naprawdę niczego nam nie ubędzie– okażemy tylko szacunek i dobrą wolę- w sensie, wszyscy wygrają.

Bo tak właśnie działa empatia. Wszyscy wygrywają. Nikt nie jest pokrzywdzony.

Tak działa wyrównywanie szans. Jak sama nazwa wskazuje, szanse są wyrównywane.

Prawda jest taka, że jednym z najważnieszych zadań  dojrzałego i cywilizowanego społeczeństwa jest obrona słabszych. A to nie jest i nie będzie możliwe, jeśli będziemy pozbawieni elementarnej empatii.

Tak że tak, moi drodzy. Pracujmy nad sobą. Bądźmy empatyczni.

To nam wszystkim może wyjść tylko na dobre.

120 thoughts on “Empatia to nie słabość

  1. Empatia jest rodzajem współczucia z emocjami drugiej osoby. Ta cecha świadczy o człowieczeństwie i tzw. ludzkich uczuciach. Ktoś pozbawiony tego jest w pewnym sensie upośledzony emocjonalnie.

    Liked by 1 person

  2. Też zawsze się oburzam na słowa “ja empatyczny nie jestem i mam wszystko i wszystkich w dupie”. Toć ludzie! Empatia jest cechą ludzką, owocem miłości. Kim byśmy byli bez zrozumienia drugiego człowieka? Potworami!
    Cieszą mnie Twoje poglądy, zgadzam się i przybijam Ci piątkę. Tak sobie myślę, że co niektórzy ludzie, zanim otworzą swoje usta i zaczną gadać, powinni wpierw się kilkakrotnie zastanowić.

    Pozdrawiam Cię!

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.