Dziewczyna z papierosem

zdjęcie: 
Stas Svechnikov 


Everybody’s wondering
Where she go
The girl that they used to know
She don’t live here no more


Aaradhna – I’m Not The Same
Paweł

Mieszkał tam od niedawna i tymczasowo, kumpel wyjechał do UK i pozwolił mu mieszkać za rachunki. Jak znalazł, bo był totalnie spłukany i w totalnej życiowej dupie. A tak miał wreszcie miejsce, w którym mógł spróbować wszystko sobie poukładać. Bardzo tego teraz potrzebował, gdy jego serce przypominało zdeptanego kiepa, a mózg przekręconą przez maszynkę mielonkę.

Mieszkanie było spoko. Ładne, nowe, strzeżone osiedle, zamieszkane przez masę  anonimowych dla siebie nawzajem ludzi. Bardzo mu to teraz pasowało.

Tamtą dziewczynę widywał o różnych porach dnia, jak paliła u siebie na balkonie,na parterze, przy samym wejściu do klatki.

Ewidentnie nie pracowała poza domem, bo w zasadzie zawsze wyglądała tak, jakby była w piżamie lub czymś piżamopodobnym. Nieumalowana, ze zwiniętymi niedbale, potarganymi włosami. Skulona i przykurczona, jakby chciała się schować przed niezamierzonymi bądź przeciwnie, ciekawskimi spojrzeniami wszystkich, którzy wchodzili i wychodzili z klatki.

Była ładna, ale bardziej się można było tego domyśleć, niż rzeczywiście to zobaczyć.Twarz miała jakby skurczoną z bólu, a w jej oczach było coś takiego, że nie dawało mu to spokoju jeszcze długo potem, jak ją mijał.

Jeśli się jej kłaniał, odpowiadała ukłonem, ale nie patrzyła na niego. Czasami było widać, że płakała, nawet chyba nie za bardzo starała się to ukryć, wydawało się, że jest jej wszystko jedno, że nie zwraca uwagi na to, czy ktoś widzi, że jest czerwona i spuchnięta. Kilka razy wręcz zdołał dojrzeć całkiem wyraźnie łzy, które płynęły jej po policzkach, a ona nawet nie zawracała sobie głowy tym, żeby je obetrzeć.

Paliła papierosa za papierosem, wyglądało to tak, jakby w tych cienkich, wypełnionych trucizną rurkach, paradoksalnie znajdowała się jakaś cudowna substancja, która utrzymywała ją przy życiu.

Może rzeczywiście tak było? Była przerażająco chuda, nie wyglądało na to, żeby cokolwiek jadła. Każdego dnia wyglądała na chudszą niż dnia poprzedniego.

Wszyscy sąsiedzi patrzyli po sobie z porozumiewawczymi uśmieszkami.Nieszkodliwa wariatka. Coś z nią było bardzo nie tak. Tego jej faceta nie było całymi dniami, czasem się przemykał, wystrojony i ostrzyżony jak podręcznikowy korpoludek, też jakiś taki z boku dziwny, wycofany, przyczajony.

Dlaczego pozwalał, żeby jego kobieta żyła w taki sposób?Może to on był tego powodem?

Nie dawało mu to spokoju, ale przecież nie będzie się wtrącał w cudze sprawy. Tylko te jej oczy… jak zwierzę w pułapce.  Wzdragał się za każdym razem, gdy mu się to przypominało.

Dziewczynie często towarzyszył jej kot- śmieszny, kudłaty, o wyjątkowo pięknych oczach. Podobno kiedyś należał do sąsiadów z góry, ale ponieważ mieli całą chmarę dzieci i w ogóle się nim nie zajmowali, któregoś dnia po prostu przeprowadził się do Dziewczyny z Papierosem i korpoludka. I tak już zostało.

Dziewczyna czasem głaskała go z machinalną czułością. Kot milcząco i obojętnie, ale trwał u jej boku.

To dobrze, pomyślał któregoś ranka, mijając ją znowu, zapłakaną, skuloną na posadzce balkonu, wydmuchującą przed siebie chmury dymu. Nie jest taka zupełnie sama.

Anka

Nie cierpiała tej suchej zołzy od zawsze. Wprowadzili się tu oboje, niczym jakaś królewska para, tacy roześmiani, rozświergotani, wielce zakochani.

Na kilometr było widać, że ona uważa się za lepszą od innych. Lansowała się w tych swoich szpilkach i sukieniuniach, wielka gwiazda, pomyślałby kto. Raz, gdy Anka jak zwykle zamierzała ominąć ją na schodach w milczeniu (szerokim łukiem!), ta powiedziała do niej z lekką drwiną w głosie: “DZIEŃ DOBRY!”, z naciskiem, jakby chciała ją nauczyć dobrego wychowania.

Głupia, pełna wyższości, wypindrzona dziunia z wymuskanymi hybrydowymi pazurami. Totalny pustak, wystarczyło tylko popatrzeć.

No ale potem musiał nastąpić jakiś krach w idealnym życiu tej lali, bo skończył się lans i śmiechy zza ściany. Wychudzona, zapuchnięta od płaczu postać na balkonie, odpalająca tylko papierosa od papierosa, w niczym nie przypominała już tej aroganckiej “co to nie ja” damulki, którą mąż Anki za każdym razem obcinał na schodach, myśląc, że Anka nie widzi.

Była ciągle sama, a ten jej koleś, jeśli już wracał do domu to na krótko, i wtedy Anka słyszała zza ściany przytłumione krzyki i trzaskanie drzwiami. A potem ciszę, przede wszystkim ciszę. I otwierające się co chwila drzwi od balkonu, gdy znowu wychodziła palić.

Dobrze jej tak.

Tomek

Postanowił zabrać Małą na spacer. Starał się nie dać po sobie poznać, jak bardzo przeraża go perspektywa zostania sam na sam z tą mikroskopijną, kilkunastodniową istotką. Niemniej jednak, Magdzie należał się odpoczynek, po tylu zarwanych nocach. Chciał, żeby miała chwilę wytchnienia.

Wyprowadzając wózek z klatki przypomniał sobie pierwszą noc, kiedy wróciły ze szpitala. Położyli się wszyscy w łóżku, zdecydowanie zbyt wąskim dla  nich trojga. Bał się poruszyć, żeby nie przygnieść tego małego tobołka, który leżał między nimi. Nasłuchiwał w panice, czy tobołek oddycha, czy wszystko w porządku. Po paru godzinach wziął koc i położył się na podłodze, i już stamtąd czuwał do rana, co chwila sprawdzając, czy one są bezpieczne. Do dziś nie potrafił ogarnąć umysłem tego, co zaszło w nim tamtej nocy, ale to było coś ogromnego. Jakiś kosmos.

Minął Dziewczynę Z Papierosem, która, jak zawsze od wielu miesięcy, paliła na balkonie. Nie znał jej, ale zawsze się sobie kłaniali. Magda kiedyś z nią rozmawiała na schodach, mówiła, że jest bardzo miła. Miała ten rodzaj uśmiechu, który zdawał się rozjaśniać przestrzeń wokół niej. I śmiech, dużo się śmiała, wołając kota, witając swojego chłopaka?narzeczonego? męża?

Już od wielu, wielu miesięcy nie słyszał tego śmiechu. Ona chyba cały czas płakała.

Mijając ją teraz z wózkiem, wypełnionym jego szczęściem i miłością, miał wrażenie, że ociera się o jej żywe cierpienie. Co takiego się stało w jej życiu, że tak bardzo bolało?

Paweł

Któregoś dnia po prostu zniknęła. Ona i kot, jakby rozpłynęli się w powietrzu. Ktoś podobno widział kiedyś niewielki samochód dostawczy, do którego dwóch chłopaczków wniosło kilka kartonowych pudeł. Nic więcej. Ale w sumie to nikt nie widział, jak odchodziła.

Jeszcze przez długi czas potem zastanawiał się, dokąd odeszła i co się z nią potem działo.

Advertisements

93 thoughts on “Dziewczyna z papierosem

  1. A ja to chyba wiem, co się stało z Dziewczyną z papierosem! Stała się Dziewczyną z różowym bidonem!❤️Przynajmniej taka jest moja teoria!😉
    Uwielbiam Cię!Ten tekst jest niesamowity!😘

    Liked by 1 person

  2. Wszyscy sie zastanawiaja co sie z nia dalej stalo…a ja sie zastanawiam co sie stalo wcześniej, ze z radosnej pelnej zycia osoby zrobil sie wrak człowieka? 😦 To wyglada na fragment na prawde dobrej książki! Czekam na premiere!

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s