Dziewczyna z pociągu

viktor-forgacs-140600-unsplash
zdjęcie: Viktor Forgacs

Usiadła obok mnie w metrze.

Wysoka, chuda. Ładna. Ciemne, gęste, falujące włosy do ramion. Ubrana dość elegancko, na nogach szpilki, szczupła twarz na wpół zasłonięta wielgachnymi ciemnymi okularami. W uszach słuchawki-pchełki.

Siedzi obok mnie, więc czuję, jak bardzo cała jest napięta. Jakby znieruchomiała. Niczym małe zwierzątko w obliczu drapieżnika. Drobne dłonie zaciśnięte w pięści na torebce. A mimo to leciutko drżą.

Zaczynam się czuć jak intruz, mimo, że jestem ostatnią osobą, która chciałaby naruszać czyjąś prywatną przestrzeń. Niemniej jednak, to się zaczyna dziać niezależnie od nas obu. Wyczuwam, że dziewczyna zaczyna się trząść, cała. Ręce zaplatają się na brzuchu, dobrze znanym mi gestem.

Instynktownie usiłuję się troszeczkę odsunąć, żeby nie uczestniczyć w tej tak intymnej przecież sytuacji, ale po prawej mam pana, który rozkraczył się na półtora siedzenia, bo tak.

Łzy dziewczyny kapią, jedna po drugiej, plamiąc beżowy trenczyk, którego tak jej pozazdrościłam, gdy wsiadała. Wyczuwam nadludzkie napięcie mięśni, wyczuwam, jak stara się ze wszystkich sił wstrzymywać oddech. Ale w końcu musi wypuścić powietrze, robi to prawie bezgłośnie, ale ja rejestruję urywany oddech, cichutkie, nieomal bezgłośne świszczenie. Kątem oka widzę jak drżą i wykrzywiają się jej usta, pełne, wielkie, czerwone,takie ładne.

Głowę ma spuszczoną, twarz zasłaniają okulary. Ale ciałem jej wstrząsa bezgłośny płacz, który z całych sił stara się ukryć przed współpasażerami. Płacz, który wybuchł w niej już z taką siłą, że nie jest w stanie go zatrzymać, mimo, że tak bardzo się stara. Łzy skapują coraz szybciej, jest ich coraz więcej, zatykają jej nos, oddech staje się coraz bardziej szarpany. Czuję, jak się kuli, jak próbuje się skurczyć, jak bardzo stara się być niewidzialna i niesłyszalna. Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną rejestruje jej rozpacz.

Wbijam wzrok w książkę, którą trzymam przed sobą, choć od kilku minut czytam cały czas to samo zdanie. Czuję się niezręcznie, jej ból przechodzi na mnie. Chciałabym jej pomóc, coś zrobić. Ale co można zrobić w takiej sytuacji? Dziewczyna całą swoją energię koncentruje na tym, żeby nikt nie zobaczył. Nie usłyszał.

Plama łez na trenczyku robi się coraz większa. Dziewczyna dyskretnie ociera nos grzbietem dłoni, pociąga nosem najciszej, jak potrafi. Podnoszę wzrok w przestrzeń, pilnując się, żeby nie zerkać na nią. Napotykam spojrzenie stojącego nad nami chłopaka. Widzi ją i jej płacz, skrępowany odwraca wzrok.

Metro Ratusz Arsenał. Chuda dziewczyna podrywa się z miejsca, z ulgą pociągając nosem. Nos ma czerwony. Poprawia okulary i wysiada z pociągu, wtapiając się w anonimowy tłum na stacji.

A ja teraz już zawsze się będę zastanawiać, czy jednak nie mogłam czegoś dla niej zrobić.

 

Advertisements

20 thoughts on “Dziewczyna z pociągu

    1. Nie wiem… dziwne jest tak zapytać obcą osobę, dlaczego płacze, jeśli widzisz, że bardzo próbuje to ukryć… Wydaje mi się, że ja na jej miejscu nie chciałabym, żeby ktokolwiek coś do mnie mówił… ale może się mylę? 😦

      Like

      1. Najwyżej kazałaby Tobie się odczepić 🙂 Inaczej to wygląda jak siedzi się na dużej kanapie i czeka na rozmowe o pracy. Tak ja miałem dzisiaj. Zagadnąłem dziewczyne czekającą na swoją kolej, a pani rekruterka stwierdziła, że przyszliśmy razem. Była mocno zdziwiona, gdy jej powiedziałem, że poznaliśmy się na kanapie. Pozory 😀

        Like

      2. No ale, jak rozumiem, dziewczyna poznana na rekrutacji nie płakała i nie kuliła się w sobie tak, żeby jej nikt nie widział? 😉
        Sama nie wiem, z jednej strony żałuję, że nie spytałam, czy mogę jej jakoś pomóc… ale z drugiej, nie jestem na 100% pewna, co bym zrobiła, gdyby coś takiego przydarzyło mi się kolejny raz… Naprawdę nie wiem…

        Like

      3. No dla mnie to są jednak skrajnie różne sytuacje i raczej bym tego nie porównywała- co innego jest dodać komuś otuchy w stresie (w dodatku współdzielonym), co innego wchodzić z butami w czyjąś intymność, gdy ta osoba ewidentnie próbuje ją chronić. Pewnie mogłam coś powiedzieć, zapytać, czy potrzebuje pomocy- ale nadal to nie byłoby to samo, co small talk przed rozmową kwalifikacyjną 😉

        Liked by 1 person

    2. No litości, to przecież dwie zupełnie różne sytuacje! Dziewczynie z interview przydała się otucha, dziewczyna z pociągu raczej chciała się ukryć (słuchawki, okulary słoneczne) i żeby jej wszyscy dali spokój!

      Like

  1. Moim zdaniem nic nie mogłaś zrobić- mnie się niejednokrotnie zdarzało poryczeć w miejscu publicznym, bo byłam w takim stanie psychicznym, że już nad tym nie panowałam. Gdyby mnie ktoś zaczął wypytywać, poczułabym się jeszcze gorzej! 😦

    Liked by 1 person

  2. Ładnie to opisałaś… poczułam się, jakbym też jechała tym pociągiem 🙂 Ciężki dylemat, reagować czy nie w takich sytuacjach… ale jak dla mnie, ona nie życzyła sobie żadnych interakcji, więc tylko wprawiłabyś ją w zakłopotanie. Przecież nie zaczęłaby się zwierzać obcej osobie w metrze pełnym ludzi!

    Liked by 1 person

  3. Też bym nie wiedziała… z jednej strony taki impuls, żeby przytulić, ochronić, z drugiej strony to obca osoba i wokół sami obcy, i pewno takie zwrócenie uwagi wszystkich nic by nie polepszyło. Też mi się zdarzało ryczeć w miejscach publicznych i za każdym razem chciałam, żeby nikt tego nie widział.

    Liked by 1 person

  4. Ja też bym się nie odezwała. Dla niej to nie była komfortowa sytuacja, wątpię, żeby chciała to roztrząsać, a próba odpowiedzi na nasze zagadanie mogłaby spowodować niekontrolowany i głośny szloch z rozmazaniem makijażu włącznie.
    Ja tak mam, że jak nie chcę płakać to muszę myśleć o czym innym i nie mówić nic – bo to od razu powoduje szloch. Mam nadzieję, że ona wróciła do domu i tam się spokojnie wypłakała, a moze nawet miała kogoś kto ją pocieszył 🙂

    Liked by 1 person

    1. Mnie się wydaje, że zbytnia… ja w ogóle jestem bardzo wyczulona na cudze nastroje, bardzo łatwo na mnie przechodzi czyjś stres, czy ból, czy wstyd… i zawsze strasznie analizuję w nieskończoność, co powinnam zrobić… 😦 Ta dziewczyna z metra nie daje mi spokoju do dziś, może dlatego, że ja też tyle razy płakałam w miejscach publicznych? Mam nadzieję, że wszystko jej się ułożyło…

      Like

  5. Byłam z moim Sławkiem kiedyś w Köln, wyrobić dzieciakom paszporty. Ogromne miasto, dużo ludzi. Na jednej z uliczek stał arab ze swoją roztrzęsioną żoną. Miała czarny strój i oczywiście chustę na głowie. On stał i palił szluga, a ona szukała wzrokiem jakby pomocy, jakby ratunku. Było widać, że się boi. Nic nie mogłam zrobić. Araba otaczało wielu kolegów. Mój facet, mimo że jest masywny, nie dałby rady im wszystkim. Jedyne co robiłam ja, to wpatrywałam się w nią do momentu, aż straciliśmy ją z pola widzenia. Podświadomie zamilkłam i błagam Boga w myślach, żeby ją błogosławił i jej pomógł. Krzyczałam wręcz w głowie, żeby coś zrobił. Nie wiem, jak jest teraz, nie wiem co u niej. Też o niej myślę, ale nie mogłam nic zrobić.

    Wiesz, ważne, że to widziałaś, bo ludzie zazwyczaj nie widzą takich rzeczy, nie widzą smutku u ludzi, są bierni.
    Też nie wiadomo co zrobić – ja miałam czasem tak, że nie chciałam, żeby ktokolwiek do mnie mówił, kiedy byłam w rozpaczy, a bywały też sytuacje, że wychodząc na ulice, szukałam wręcz jakiejkolwiek pomocy. Sama wiesz, jak to u mnie kiedyś było. Dobrze, że o tym piszesz, powinniśmy wyciągnąć z tego refleksje, bo są to mimo wszystko ciężkie sytuacje.

    Ściskam Cię! ❤

    Liked by 1 person

    1. Dziękuję Ci za ten komentarz, cieszy mnie, że nie tylko ja jestem wrażliwa na takie historie… Masz rację, chyba ważne jest, żeby taką osobę dostrzec i dać jej chociaż te dobre myśli… Ja przedwczoraj też ryczałam w metrze i nie chciałam, żeby ktokolwiek do mnie mówił… Ale naprzeciwko siedziała dziewczyna i patrzyła na mnie ze współczuciem i sympatią- to też mi trochę pomogło… Dobrego dnia, Kochana, dziękuję, że jesteś! ❤

      Like

      1. Ja też kilka dni temu wpadłam w szał i rozpacz i każdego, kto by tylko wszedł mi w drogę, chyba bym połamała w pół. Też się cieszę, że jesteś! 3maj się ciepło ❤

        Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s