Gen samotności

andrew-deslauriers-269459-unsplash
zdjęcie: Andrew DesLauriers

Wszystko trzeba odkryć samemu. I również przejść przez to zupełnie samemu.

Tove Jansson

-I w sumie to wydałam prawie tysiąc złotych na sylwestrowy wyjazd, który był najgorszym doświadczeniem mojego życia!- dokończyła płaczliwie Dagmara swoją opowieść o nielojalnych przyjaciółkach, koszmarnej podróży i najgorszym na świecie sylwestrowym pobycie w górach.

Historia ta zawierała również takie elementy, jak samotność w tłumie, bycie piątym kołem u wozu wśród samych szczęśliwych par oraz myśli samobójcze, gdy w sylwestra o północy jedyną osobą, skłonną cię pocałować, jest wąsaty Janusz, który mówi „nie rozumię.”

-Przykro mi- powiedziałam ze współczuciem.- Ale… w sumie to dlaczego się na to zdecydowałaś? Jak dzwoniłaś do mnie przed wyjazdem, sama mówiłaś, że tak właśnie to będzie wyglądać?

-No a co niby miałam zrobić?- zapytała mnie przez łzy.- ZOSTAĆ SAMA NA SYLWESTRA??!!

I tu dyplomatycznie nabrałam wody (no dobra, wina) w usta. Bo miałam ochotę jej powiedzieć, że NO W SUMIE, to właśnie powinna była zrobić.

*

Nie pamiętam już, kiedy to odkryłam. Że w tym temacie jestem inna niż większość znanych mi ludzi. Że samotność jest dla mnie stanem absolutnie niestrasznym, niebolesnym i nieuciążliwym. A wręcz przeciwnie, całkowicie naturalnym.

Tak, jakby miała jakiś… gen samotności.

Nigdy nie bałam się zostać sama, ze swoimi myślami. Wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że tak naprawdę zawsze byłam mniej lub bardziej sama. Nawet mając obok siebie bliskich, pozostawałam w tym stanie wytężonej samoświadomości, którego doświadczają, wydaje mi się, tylko niektórzy.

Znam mnóstwo fajnych, wartościowych i inteligentnych osób, które nie potrafią zostać same. Które nigdy, przy żadnym układzie wszechświata, nie zamieszkałyby same. Nie poszłyby samotnie do kina ani do restauracji. Nie zniosłyby samotnego weekendu ani nie udałyby się same w podróż. Potrzebują przez cały czas mieć wokół siebie ludzi, a jeśli już w danym momencie fizycznie nie jest możliwe, potrzebują miec z nimi kontakt przez telefon, Fejsbuka czy jakiekolwiek inne medium, które zniweluje im to poczucie, że zostali sami ze sobą.

Nie wiem, która postawa jest lepsza, bo z kolei moja samowystarczalność i niezależność czasami wydają się z lekka chorobliwe.

Mam wrażenie, że gdybym znalazła się nagle sama w jakimś postapokaliptycznym świecie, bez absolutnie żadnego innego człowieka, to może byłoby mi trochę smutno, ale w sumie to dałabym radę.

Nie mam problemu wyobrażenia sobie, jak bym przetrwała na bezludnej wyspie (no dobrze, kwestia egzotycznych robali mnie nieco NIEPOKOI. Ale brak towarzystwa-nie.)

Od zawsze dobrze się czułam sama ze sobą. Bezpiecznie. Miałam do siebie zaufanie, byłam dla siebie takim fundamentem. Kotwicą. Lubię robić rzeczy wymagające skupienia i samotności, jak czytanie czy pisanie. Lubię oglądać sama seriale. Oczywiście, jeśli towarzyszy mi przy tym jakaś bliska osoba, też jest dobrze. Ale to nie jest żaden warunek.

Warunkiem jestem ja. Żeby było dobrze, muszę być ja. Ale z tym raczej nie mam kłopotu, dotrzymuję sobie przecież towarzystwa już od zawsze!

Samotny Sylwester nie jest dla mnie żadnym koszmarem, wręcz przeciwnie, to dla mnie naprawdę spoko sytuacja. Samotny wyjazd na wakacje to wręcz ziszczenie marzeń. Lubię chodzić sama do kina. Lubię chodzić sama na łyżwy, mimo, że pan wpuszczający na ślizgawkę wciąż nie może sobie przyswoić, że „TYLKO JEDEN BILET??”

Lubię samotne wieczory z książką czy serialem. Lubię biegać w samotności, albo ćwiczyć w domu. Samotne treningi dają mi poczucie kontroli, pokonywania własnych słabości i tego całego pierdololo, o którym mówią nawiedzeni kołcze.

Lubię siebie. Lubię swoje towarzystwo i w większości przypadków uważam je za absolutnie wystarczające. Nie boję się zostać bez nikogo.

A jeśli chodzi o samotność… to chyba jedna z tych banalnych prawd, którą jednak musiałam doświadczyć na własnej skórze, żeby się przekonać.

Najgorszą samotnością, jakiej doświadczyłam, była ta w obecności drugiego człowieka.

Advertisements

14 thoughts on “Gen samotności

  1. to nie jest gen, to umiejętność, wykształcona, nauczona, nabyta cecha. Bo w latach nastoletnich będąc, dostawałam histerii na myśl, że miałabym sama pójść do kina. A mój wiecznie nieobecny ojciec wtedy stanął na wysokości zadania i spytał, czy drogi do kina nie znam. No znam. Czy biletu kupić nie umiem. No umiem. To o co chodzi? Że nikt ci popcornem nie zaszeleści – to źle czy dobrze? No dobrze. To idź i nie marudź. Bo bycie ze sobą to jedyny związek do końca życia . Zatem pomijając robale i krzesanie ognia patyczkami – hurra dla bezludnej wyspy!

    Liked by 2 people

    1. 🙂 Fajnego masz tatę! A ja z kolei tak mam od zawsze, podobno nawet jako niemowlak, jak się budziłam, to nie płakałam po rodziców, żeby przyszli, tylko sobie leżałam sama i rozkminiałam swoje niemowlakowe sprawy 😉

      Liked by 2 people

  2. Zgadzam się, że najgorsza z samotności to taka, którą czuje się w obecności drugiego człowieka. I tu nachodzi pytanie czy przyzwalać na kontakty kiedy się tak czuje, czy jednak pozostać samemu ze sobą? Ja musiałam osobiście nauczyć się takiego stanu. Goniłam kiedyś jak pies za towarzystwem, ale kiedy odkryłam, że te upragnione spotkania nie dają zbytnio spełnienia, wywołują frustracje i własnie ten stan zwany samotnością – zwyczajnie odpuściłam. Zaczęłam wybierać wszystko to co służy mojej psychice, nawet jeśli w grę wchodzi wieczór spędzony tylko z samą sobą. A teraz kiedy posiadam już rodzinę – składającą się z partnera i dwójki dzieci nawet walczę o czas tylko dla siebie. Pozdrawiam ! ❤

    Liked by 2 people

  3. “gdy w sylwestra o północy jedyną osobą, skłonną cię pocałować, jest wąsaty Janusz, który mówi „nie rozumię.”- PADŁAM!!! 😀

    Co do genu samotności, to mam podobnie, zawsze byłam Zosia Samosia i uwielbiam siedzieć sobie sama w domku! 🙂 Nigdy się nie nudzę! 🙂

    Liked by 2 people

  4. Ja to chyba jednak jestem bardziej do ludzi, nie lubię być sama, chociaż musiałam się trochę nauczyć po rozwodzie. Ale nadal lubię otaczać się ludźmi, albo chociaż telewizor włączyć muszę, żeby ktoś do mnie gadał 😉 P.S. Uwielbiam sposób w jaki piszesz i Twoje poczucie humoru! 🙂

    Liked by 2 people

  5. No mnie też samotność niestraszna,choć nie wiem czy bym na łyżwy sama poszła😉za słabo jeżdżę!😁Super tekst, okropnie się wkręciłam w Twojego bloga,wiesz?😀

    Liked by 2 people

  6. Whatever rocks your boat 😉
    Na tej Twojej skali ja chyba jestem gdzieś pośrodku. Pamiętam jak, ku niezadowoleniu mamy, chodziłam w liceum sama do kina, bo nie zawsze było z kim. Na połowinki też poszłam sama, bo uznałam, że bezsensu iść z kimś tylko po to, bo tak się powinno. Lubię pobyć czasem sama ze sobą, posłuchać muzyki, sama sobie potańczyć (tym razem ku niezadowoleniu kotow), powydzierać się pod prysznicem (bo wtedy nie słychać, że kiepsko śpiewam), poczytać, jeździć samochodem słuchając muzyki. Ale już na wakacje nigdy nie wybrałabym się samotnie. Samotny wypad do restauracji też by mnie nie bawił. I, choć kiedyś przez długie lata było zupełnie na odwrót, spać sama nie lubię i często po prostu nie mogę zasnąć kiedy G. nie ma obok. Ale, jak napisałam, każdy z nas jest inny i powinien robić to, co mu odpowiada. Chociaż zgadzam się z Tobą, że ważne jest nauczyć się być sam na sam ze sobą, choćby po to, żeby dowiedzieć się, że się tego nie lubi 😉

    Liked by 2 people

    1. Ale tu chyba nie chodzi o to,żeby woleć spać samemu,jak się jest w związku czy na siłę jechać na wakacje samemu (a chłop niech siedzi w domu!😁)-tylko żeby nie mieć poczucia dyskomfortu,jeśli się akurat nie ma z kim.I nie szukać towarzystwa za wszelką cenę😀

      Liked by 2 people

  7. Też to mam. Lubię po prostu być sama i cieszyć się swoim towarzystwem. Niestety mam taki problem, że boję się sama spać i ogólnie ciemności, więc potrzebuję kogoś na noc 😀

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s