Ale jak się tobie wydaje?

ben-white-194220-unsplash
zdjęcie: Ben White

-Ale jak tobie się wydaje, czy on mówi prawdę?-

-zapytała Magda udręczonym głosem. Siedziała skulona na sofie obok Tego Kota, obejmując samą siebie wpół, z rękami przyciśniętymi do brzucha. Jej twarz wydawała się naga, jakbym zobaczyła osobę zawsze „zrobioną”  nagle bez makijażu. Ale tu zupełnie nie chodziło o makijaż.

-Nie wiem-powiedziałam z wysiłkiem, wręczając jej kubek z herbatą. –Ale nie wygląda to za dobrze…- dodałam najoględniej jak potrafiłam.

Magda drżącą ręką odstawiła kubek i podniosła na mnie załzawione oczy.

-Ale w tych ich mailach do niej… on rzeczywiście był dość powściągliwy…- powiedziała jakby błagalnie.- Ona pisała „kochanie”, „skarbie”, przesyłała buziaczki, a on w sumie tylko przekazywał informacje…

Zamieszałam swoją herbatę w kubku, żeby na nią nie patrzeć.

– No owszem, ona mu wysyłała linki do ubrań, perfum, biżuterii i on jej za to płacił- mówiła dalej. -Ale on mi przysięga, że to były pożyczki, że ona miała ciężką sytuację…

Wzięłam porządnego łyka, mimo, że herbata była wrząca.

-Ale czy w ciężkiej sytuacji-przełknęłam- prosi się byłego faceta, żeby ci kupował ciuchy i biżuterię? A to przecież trwało miesiącami, z tego, co mówisz…?

-Wiem, i ja nie mogę tego pojąć po prostu- powiedziała zdławionym głosem.-Nie potrafię pojąć, jak on mógł…oszukiwać mnie… kupować jej prezenty… spotykać się z nią… i potem wracać do mnie, jak gdyby nigdy nic!…

-Ale jak rozumiem, on utrzymuje, że z nią nie sypiał?-zapytałam, pilnując tonu swojego głosu.

-Przysięga mi, że nie, że nic ich nie łączyło- powiedziała cicho.- Że pomagał jej ze względu na dawne czasy, że to były tylko pożyczki…

-Ale przecież wy sami nie mieliście zbyt dobrej sytuacji- powiedziałam pomału.- Przecież musiałaś pomagać rodzicom, jak twój tata zachorował, i macie dwa kredyty… Pamiętam, że ty przecież bardzo oszczędzałaś w tamtym okresie, odmawiałaś sobie wielu rzeczy…

-To prawda- łzy bezgłośnie spływały po jej twarzy, szybko, jedna za drugą.

-Pamiętam, że nie wyjeżdżaliście na wakacje, ani nawet na weekendy, że nie kupowałaś sobie nic, że oszczędzałaś, jak mogłaś, bo przecież Karol miał niestabilną pracę, twój tata chorował…-mówiłam spokojnie i cicho, ale mówiłam. -A on w tym czasie wydawał pieniądze na ciuchy i błyskotki dla swojej byłej dziewczyny. Umawiał się z nią za twoimi plecami. Nie raz, nie dwa razy, tylko widywał się z nią regularnie przez wiele miesięcy…

-Wiem…!- rozszlochała się od nowa.-To wszystko prawda…ja… ja tak bardzo nie rozumiem..!

Wzięłam kolejny duży łyk herbaty. Chciałam jej powiedzieć dużo więcej, ale wiedziałam, że ona nie chce tego usłyszeć.

-On mi naprawdę przysięga, że mnie kocha…że mnie nie zdradził… że liczę się tylko ja!- płacz wstrząsał całym jej ciałem.- Przecież to niemożliwe… żeby tak potwornie kłamał… przecież jesteśmy tyle lat razem, przecież to nie może być tak, że to wszystko nic nie było warte…!

Milczałam.

-Nie potrafię sobie wyobrazić mojego życia bez niego…-patrzyła na mnie wytrzeszczonymi, zapuchniętymi oczami.- Ja go kocham… nie potrafię przestać… nie potrafię sobie wyobrazić, że mogłabym go nie kochać… To jakbym miała rozerwać siebie na pół… nie… nie potrafię!…-od nowa zaniosła się płaczem, aż Ten Kot podniósł się, zniesmaczony, i postanowił zmienić miejscówę. Na empatię Tego Kota zawsze można liczyć.

-Przecież nie musisz tego kończyć, jeśli nie chcesz- powiedziałam cicho.- Możesz spróbować wybaczyć… zaufać…

-Ty próbowałaś… i co?-wychlipała.

-Ale ja nie mam z tym nic wspólnego, każda historia jest inna- powiedziałam łagodnie. –Wasza zależy tylko od was.

-Ale skąd ja mogę wiedzieć, czy mogę mu jeszcze zaufać?-Magda znów objęła się rękami za brzuch.

Prawda jest taka, pomyślałam w odrętwieniu, że to rzeczywiście tam bolało. W brzuchu, pod żebrami. Ból, który zginał cię w połowie i szarpał wnętrzności. Otrząsnęłam się z tego wspomnienia.

-Nie możesz- odpowiedziałam.- I dlatego to jest takie trudne…

-Ty byś próbowała, na moim miejscu?-patrzyła na mnie w desperacji, naprawdę licząc, że zdejmę jej ten ciężar z ramion, że powiem jej:  „Tak, wróć do niego, on nie jest zły, po prostu się potknął”. I ona wtedy poczuje ulgę, spokój i cały ten ból ostatnich dni zniknie. Że to wszystko okaże się tylko złym snem. Długofalowe kłamstwa i nielojalność najbliższej osoby znajdą logiczne wytłumaczenie. Zagapiła się na mnie wyczekująco, licząc, że jej to wszystko dam.

Wypiłam resztę herbaty duszkiem. Milczałam.

 

 

Advertisements

5 thoughts on “Ale jak się tobie wydaje?

  1. O Boże,tak bardzo tak!Pamiętam siebie,jak pytałam o zdanie siostry,przyjaciółki,bez sensu całkiem,bo nie byłam gotowa usłyszeć prawdy.Chcialam żeby mi powiedziały,że wszystko się ułoży…a ponieważ kazały mi spierdalać z tego związku,czułam do nich nienawiść…długo trwało zanim sama pojęłam,że siebie oszukuję:( p.s.Super piszesz,masz talent do uchwytywania emocji…😀

    Like

    1. Ja z kolei bardzo długo nic nikomu nie mówiłam, bo wiedziałam, że bliskie mi osoby nie będą w stanie zaakceptować tego, że tkwię w czymś takim… Niestety, każdy sam musi dojrzeć do pewnych decyzji, a to jest bardzo trudne. P.S. Dziękuję Ci! 🙂

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s