Tyle czasu zmarnowane

clem-onojeghuo-400043-unsplash
zdjęcie: Clem Onojeghuo

-Wiesz, prawda jest taka, że zmarnowałam dwa lata- powiedziała Karolina z goryczą.

Spojrzałam na nią przeciągle. Grzebała widelcem w swoim talerzu z makaronem, jakby chciała wydrapać w nim dziurę.

-Dlaczego tak uważasz?- spytałam, chociaż rozumiałam.

– Bo przez ostatnie dwa lata wiedziałam już, że nic z tego nie będzie- odparła cicho.- Wiedziałam, że będę musiała odejść od niego, że on się nie zmieni, że dalej mnie oszukuje, i że zawsze już będę się bała, że znowu mnie skrzywdzi… a on zawsze będzie mi pozwalał na ten strach… i mimo to… mimo to…

-Czy smakuje paniom?- wyrósł przy nas kelner, tak blisko, że obie podskoczyłyśmy. Ja miałam wręcz wrażenie, że się o mnie otarł.

-Tak, bardzo, dziękujemy- powiedziałam, wzdragając się.

– I mimo to tkwiłam w tym, wmawiając sobie, że to wszystko moja wina, że to ja muszę się zmienić- dokończyła Karolina drżącym głosem, nawijając nitkę makaronu na widelec, i wciąż nie jedząc.

-Bo tak ci się wtedy wydawało- wzruszyłam ramionami.- Byłaś słaba, zraniona, on tobą manipulował. Nie ma sensu, żebyś się biczowała teraz- postąpiłaś tak, jak czułaś- nabiłam swoje gnocchi na widelec i wpakowałam sobie do paszczęki.

-Ale dlaczego nie odeszłam wcześniej?- zapytała Karolina głucho.- Dlaczego cierpiałam przez dwa lata, wiedząc, że to nie ma sensu?

– Bo miałaś nadzieję- przypomniałam jej, zapijając gnocchi wodą.- Bo nie byłaś w stanie pogodzić się z tym, że związek, w który tyle zainwestowałaś- czasu, pieniędzy, ale przede wszystkim miłości… że taki związek był kłamstwem, od początku do końca. Bo wydawało ci się, że o taką miłość trzeba walczyć.

-Bo po prostu byłam idiotką- powiedziała Karolina tępo.

-Kochana, jeśli tak, to świat pełen jest takich idiotek, ja też jestem jedną z nich, jeśli pamiętasz- powiedziałam niecierpliwie.- Oczywiście, że teraz, z perspektywy, wiemy, że nie trzeba było dawać im tej drugiej, trzeciej i piątej szansy. Ale przecież chciałyśmy dobrze. I musiałyśmy to sprawdzić na własnej skórze.

-Naprawdę musiałyśmy?-mruknęła Karolina z powątpiewaniem.

Gdybyś nie spędziła z nim tych dwóch lat walcząc o przegraną sprawę, spędziłabyś je zastanawiając się, co by było, gdybyś została i walczyła- powiedziałam z przekonaniem, bo byłam tam, i przeanalizowałam to już na wszystkie możliwe sposoby.- Wyrzucałabyś sobie, że nie spróbowałaś przebaczyć, że odrzuciłaś miłość swojego życia. Przez te dwa lata udowodnił ci wiele razy, że nie było o co walczyć. Że kłamał przez cały czas. Że nigdy nie był prawdziwą miłością twojego życia.

Oczy Karoliny napełniły się łzami.

-Wiem…- powiedziałam cicho, zakrywając jej dłoń swoją- wiem, i rozumiem… ale to minie, zobaczysz. Zrobiłaś, co mogłaś. Teraz jesteś wolna.  Przestań się zadręczać, przestań się oskarżać. Nie zmarnowałaś dwóch lat. Potrzebowałaś ich, żeby coś zrozumieć. Teraz będzie ci łatwiej… zobaczysz… Może gdybyś nie poświęciła tych dwóch lat, miałabyś przejebane przez następne dziesięć, wahając się, czy być z nim, czy nie. A tak, dojrzałaś sama do tego, żeby odejść. Potrzebowałaś dwóch lat, żeby do tego dojrzeć- to nie jest ani dużo, ani mało. To jest tyle, ile potrzebowałaś.

-Ale gdybym odeszła dwa lata temu, byłabym sama mając trzydzieści trzy lata. A tak mam trzydzieści pięć- powiedziała Karolina ze spuszczoną głową. Nie było jej łatwo przyznać się do tego, że to też ją boli. Rozumiałam to.

-Masz trzydzieści pięć lat i jesteś wolna!- powiedziałam z naciskiem. – To lepiej, niż mieć trzydzieści trzy i się miotać, i płakać, i nie chcieć żyć. Teraz wszystko jest jeszcze przed tobą. I to mogą być tak wspaniałe rzeczy, że sobie nie wyobrażasz!

-Naprawdę tak myślisz?- spytała łzawo.- Nie sądzisz, że zmarnowałam dwa lata życia?

-Nie można zmarnować dwóch lat życia!- zawołałam.- To były dwa lata twojego życia. Przeżyłaś je tak, jak umiałaś, jak mogłaś. Popełniłaś błędy, ale musiałaś je popełnić, żeby się czegoś dowiedzieć. Może te dwa lata w ostatecznym rozrachunku okażą się kluczowe, bo doprowadzą cię gdzieś, gdzie w innym przypadku nigdy byś się nie znalazła? Nie wiesz tego! Może jeszcze będziesz tak obrzydliwie, do wyrzygania szczęśliwa, że nie będzie można z tobą wytrzymać, i to między innymi dlatego, że tamte dwa lata coś w tobie zmieniły, uczyniły cię inną, niż dotąd?  Dopóki żyjemy, nie możemy zrobić ostatecznego bilansu. Tak naprawdę nie wiemy, co jest zyskiem, a co stratą.

I wtedy kelner pochylił się z troską nad Karoliną.

-Chyba jednak pani nie smakuje??

 

Advertisements

8 thoughts on “Tyle czasu zmarnowane

  1. Ja od męża odchodziłam przez 3 lata… też żałuję, że nie odeszłam od razu po pierwszej zdradzie… no ale jakby człowiek wiedział, że się przewróci, to by usiadł 😉

    Like

  2. Bardzo mądry wpis!Ja moje małżeństwo ratowalam tez kilka lat…bo dzieci,bo miłość,bo tyle czasu razem…dużo mi zajęło zrozumienie,ze sama z tym ratowaniem zostałam…Ale jak już odeszłam,nie miałam sekundy wahania,czy dobrze robię!

    Like

  3. Zmarnować można dwie godziny z życia idac z facetem do kina na needforspeed. Nigdy nie można żałować miłości, nawet jeśli była nieprawdziwa! Świetny tekst!

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s